Monday, November 16, 2015

Tajwańskie chodniki na zdjęciach

Tydzień temu pisałam o rzeczach, do których ... moje wychowane na Tajwanie dzieci nie mogą się przyzwyczaić na wyspie. Wspominałam m.in. o sytuacji na chodnikach. Moje dzieci to zauważają, ja raczej nie, bo ... ja przemieszczam się wszędzie samochodem, a one komunikacją miejską i per pedes.
W miniony weekend odwiedziliśmy miasto Tainan na południu wyspy i trochę pochodziliśmy tam po ulicach. 
I co? Otóż zobaczcie sami:


Nie dość, że na chodniku postawili budkę, z której sprzedaje się orzeszki arekowe, to w poprzek chodnika zaparkowane są skutery, a kilka metrów dalej stoi ... płot.

Sklep również potrafi zająć większą część chodnika.

Stoisko z owocami i warzywami zajmuje jeszcze więcej miejsca.

A oto restauracyjka na chodniku.



I oczywiście chodnik jest najlepszym miejscem do parkowania samochodów.

A tu nie tylko samochód, ale i wielki stopień do pokonania dla małych nóżek.

W Tainanie chodniki są dość szerokie, więc zrobiono ścieżki rowerowe. Super, prawda? Ale ... trochę trudno poruszać się na rowerze po ścieżce, na której nie dość, że parkują skutery, to jeszcze ktoś postawił mnóstwo doniczek z roślinkami.

Zdjęcie nieostre, ale głupio mi było pstrykać zdjęcia zaglądając komuś do domu. Już o tym wcześniej pisałam - niektórzy parkują samochody po prostu w domu. Obok pan je przy stole obiad.

A więc tak wyglądają tajwańskie chodniki - jak widać nie są przystosowane dla osób niepełnosprawnych, starszych czy też wózków dziecięcych. Najlepiej więc ... albo poruszać się wszędzie skuterem albo ... nie wychodzić z domu ...

6 comments:

  1. Bardzo mnie zainteresowałaś tym wpisem. Często zaglądam, ale dopiero dziś skomentowałam :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Witam, witam i proszę częściej się odzywać. :-)

      Delete
  2. Domyślam się, że mandaty za to parkowanie nie grożą. Czy lubicie i kupujecie orzeszki arekowe? Do żucia? Czy są tylko dla dorosłych? (przepraszam, może to pytania naiwne, ale na podstawie lektury wikipedii mi się nasunęły)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mandaty? Tu jedynie jak się stanie na ulicy na czerwonej linii, to odholowują i to tylko w stolicy. A chodnik, to przecież najlepsze miejsce parkingowe ;-)
      Te orzeszki to ... trucizna, podobnie jak papierosy. Uzależniają, dają chwilowego kopa, powodują nowotwory jamy ustnej. Prawdziwe przekleństwo. Same w sobie podobno nie są takie złe, ale tutaj dodają jeszcze taką wstrętną czerwoną pastę (zapomniałam z czego jest zrobiona) i faceci żując te orzeszki plują czerwonym świństwem jakby pluli krwią. Ble!

      Delete
  3. Za to we Włoszech z kazdego okna, również od frontu na ulicę, zwieszają się aż do ziemi suszące się prześcieradła, galoty różnych kształtów a także biustonosze!

    ReplyDelete