Skip to main content

Posts

Showing posts with the label Japonia

Czas w edukacji domowej i w szkole

Przez cały okres naszego pobytu w Japonii, czyli od początku stycznia, Ania chodziła do szkoły. Podobnie było w zeszłym roku, gdy spędziła w szkole cały luty, a potem okres od kwietnia do połowy lipca. Jednak wówczas była jedna zasadnicza różnica - lekcje nie odbywały się codziennie czy też cały dzień. Z powodu pandemii dzieci chodziły do szkoły w bardzo okrojonym wymiarze godzin. Pisałam o tym dokładniej TUTAJ . Było to dla nas idealne rozwiązanie - miałyśmy czas na lekcje w domu, na zwiedzanie okolicy, wspólne pieczenie, a jednocześnie Ania mogła nadal uczyć się japońskiego i spotykać się z koleżankami i kolegami.  A jak to wyglądało w ostatnim semestrze?  Niestety było zupełnie inaczej. Brak czasu na cokolwiek.  Plan dnia Ani: 7:00 - pobudka 7:30 - wyjazd z domu do szkoły 7:50-15:45 - czas w szkole 16:00 - powrót do domu 16:30-18:00 - odrabianie lekcji 18:00 - kolacja 19:00 - prysznic 19:30 - czytanie na glos 20:00 - dobranoc I tak mijał dzień za dniem. Ania spędzała c...

Geocaching w Azumino

Nasza, czyli moja i Ani, przygoda z Geocaching zaczęła się właśnie w Hakubie. W zeszłym roku gdy spędziłyśmy tu zimę, wiosnę i część lata rozpoczęłyśmy poszukiwania skrytek pochowanych w różnych ciekawych miejscach. Po powrocie na Tajwan kontynuowałyśmy zabawę, ale po jakimś czasie utknęłyśmy w miejscu, bo poszukiwania w mieście, to wyższa szkoła jazdy.  Teraz jesteśmy z powrotem w Japonii i wróciłyśmy do poszukiwań. Niestety niewiele zwiedzamy, bo jednak Ania musi chodzić do szkoły, a sama nie będę jeździć po okolicy, szukać i zabierać dziecku zabawę. Kilka tygodni temu, w weekend pojechaliśmy do małego miasteczka, Azumino. Odwiedziliśmy tam jedno z muzeów, a także chram shintoistyczny. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w kilku miejscach, gdzie ukryte były cache. Sami zresztą zobaczcie gdzie w Japonii są skrytki. Poszukiwania przy jednym z chramów: Następny cache znalazłyśmy niedaleko siedziby firmy komputerowej VAIO, która jak się okazało, znajduje się właśnie w Azumino. Kolej...

Narty w japońskiej szkole

Już nie raz pisałam tutaj o szkole na japońskiej prowincji, w prefekturze Nagano. Linki do wcześniejszych wpisów możecie znaleźć poniżej: Hakuba Kita - większa szkoła w naszej wiosce - wrzesień 2019 Hakuba Minami - szkoła Ani - sierpień 2019 W japońskiej szkole - luty 2020   Japońska szkoła w czasach COVID - maj 2020 Od miesiąca Ania jest z powrotem w szkole. Dzielnie uczy się japońskiego. Nie jest łatwo, bo jednak prawie półroczna przerwa, w czasie której Ania była na Tajwanie, sprawiła, że zapomniała wiele znaków kanji, a także wielu znaków w ogóle nie poznała. No ale nie o tym chciałam dzisiaj pisać. Narty. Narciarstwo. Jest to najważniejszy sport w Hakubie, w której w 1998 roku odbywały się narciarskie dyscypliny XVIII Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Dzieci mieszkające tutaj od najmłodszych lat stają na dwóch deskach na stoku. Nawet jeśli rodzice nie jeżdżą na nartach, to dzieci poznają ten sport w szkole podstawowej.  Szkoła Ani ma nawet swój stok narciarski z wyciągiem "w...

Zalani w Japonii

Po przylocie do Japonii miałam PLANY na dwutygodniową kwarantannę. Miałam nadzieję, że spędzę ten czas czytając, oglądając Netflix, pisząc na blogu, chodząc na spacery, ale... życie i dom mieli inne plany. O odśnieżaniu, które zajęło nam równo dwa tygodnie, pisałam w poprzednim wpisie TUTAJ . Teraz czas na kolejną pracę, która zajęła mi kilka ładnych parę dni. Gdy dotarliśmy do Hakuby, w domu było bardzo zimno, 10°C. Musieliśmy szybko ogrzać dom, bo nie dało się nawet nawet usiąść bez przymarznięcia do stołka. Włączyliśmy wszystkie piecyki, by szybko ogrzać dom. Okazało się także, że nie ma ciepłej wody! To było nawet gorsze od zimnicy! Na piętrze nie można było nawet odkręcić kranów, tak jakby zamarzły. Z włączonymi wszędzie grzejnikami i po grubymi kołdrami poszliśmy spać. ... Rano obudziliśmy się w wodzie "po kostki" na parterze, a na piętrze z gejzerem tryskającym w łazience po sam sufit! Łazienka i korytarz na piętrze były całkowicie zalane. Na parterze sytuacja była jes...

Zakopani w Japonii

Tyle śniegu dawno nie widziałam. Ostatni raz chyba 10 lat temu w Myoko, również w Japonii. Wówczas przez miesiąc śnieg padał codziennie. Codziennie więc musieliśmy odkopywać dom spod śniegu. Często rano nie mogliśmy otworzyć drzwi, bo śnieg uniemożliwiał to. zdarzało się, że wychodziliśmy przez okno na piętrze, bo parter był cały zasypany. Jednak to dawne czasy i już traciłam nadzieję, że kiedykolwiek doświadczę podobnych opadów śniegu. A tu NIESPODZIANKA! Przyjechaliśmy do Hakuby i okazało się, że nasz dom jest zasypany. Na szczęście w dniu naszego przyjazdu zamówiony wcześniej spychacz odśnieżył podjazd do garażu, więc musieliśmy zrobić jedynie dwa kroki w śniegu powyżej kolan by dostać się do drzwi. Rano, po oględzinach domu z zewnątrz, okazało się, że na dachu jest mnóstwo śniegu. Zaczęliśmy obawiać się, że jeśli szybko nie pozbędziemy się tego śniegu, to dach może się zawalić. Tak więc zaczęliśmy podgrzewać piętro pod samym dachem i "low and behold" śnieg zsunął się. ŁUB...