Skip to main content

Posts

Showing posts with the label sports

Narty w Japonii

Jak co roku, od wielu lat, spędzamy zimę w Hakubie, małej miejscowości w prefekturze Nagano. Niestety w tym roku zima jest bardzo mało zimowa ... śniegu mało, temperatura zbyt wysoka, często pada deszcz. Jednak nawet w takich warunkach pogodowych spędzamy czas na stoku, bo bez nart w zimie nie możemy po prostu żyć. Ania przez cały luty chodziła do japońskiej szkoły, więc jeździła głównie z kolegami i koleżankami z klasy na szkolnym stoku. Jaś uczył innych jazdy na nartach, a w wolnym czasie przygotowywał się do egzamin drugiego stopnia na instruktora narciarstwa. Niestety, z powodu epidemii koronawirusa egzamin został odwołany (egzaminator nie mógł dolecieć). Dzięki temu miałam więc okazję pojeździć z Jasiem na nartach (co rok temu mi się nie udało). A on miał też czas by pouczyć Anię (która niezbyt chciała się go słuchać i jeździła po swojemu). Sezon narciarski będzie w tym roku krótszy niż w latach ubiegłych, ale my i tak i tak zostajemy w J...

First week skiing in Hakuba

Ania and I arrived in Hakuba a week ago.  On first day on the slope Ania had to relearn a lot of what she has learned last season. Fortunately at the end of the week she was already doing much better than a year ago. She could go all the way down from the very top of Hakuba Goryu and Hakuba47 without falling and even without stopping.  Zosia of course had to take Ania and Jaś for a few jumps in the Hakuba 47 Park. She also had to do a few jumps: In the past week we've had all kinds of weather and snow conditions - rain, snow, sun, clouds, wind, fog. The Polish saying "W marcu jak w garncu" (March is like a boiling pot - one day cold and the next hot) is perfect for this time of the year. And here is the change of weather: It's so nice to be skiing with all three kids! Maybe next season you can also come to Hakuba? If you do remember to contact Zos...

Tydzień 3 - Przyjazd Zosi i Uniwersjada

Znowu jest już wtorek, a ja nie napisałam co robiliśmy w zeszłym tygodniu. Czas zdecydowanie za szybko leci. Na początek krótka relacja Ani o wydarzeniach z zeszłego tygodnia. ------------------------------------ W zeszłym tygodniu zaczęłam zajęcia z kaligrafii. Mama wozi mnie codziennie na lekcje kaligrafii. Lekcja trwa półtorej godziny. Mama i czasami Jaś czekają na mnie w kawiarni. Na kaligrafii jest 13 dzieci. Jest też moja koleżanka, Charlie, ona też nie chodzi do szkoły. Zawsze po lekcji razem schodzimy na dół do mam. Pani nauczycielka mówi, że w domu też musimy ćwiczyć pisanie, więc codziennie rano w domu ćwiczę. Jeszcze będę miała cztery lekcje. Chciałabym dłużej chodzić, ale później będa trudniejsze znaki, których nie znam. Wczoraj była niedziela. Po południu pojechaliśmy, Mama, Zosia, Jaś i ja, na piknik sportowy  zawodnikami z Polski. Biorą oni udział w Uniwersjadzie. Było bardzo fajnie, skakałam dużo na trampolinie i bawiłam się ze Stellą i Pawełkiem. Odpowiedzi...