Już kilka razy ze starszymi dziećmi robiłam zielnik, jednak za każdym razem ususzone liście i roślinki po jakimś czasie zaczynały gnić. Niestety wysoka wilgotność na Tajwanie nie sprzyja takim projektom. Prawie dwa lata temu, w czasie jesiennego pobytu w Polsce, Ania zebrała sporo liści z drzew w pobliżu domu Babci. Udało nam się je porządnie wysuszyć i przykleić na kolorowe kartki. I tyle. Kartki przyleciały z nami na Tajwan i zostały odłożone na stos innych kartek i książek. Po jakimś czasie oczywiście zapomniałyśmy o nich. Aż do czasu, gdy trzy tygodnie temu w czasie generalnych porządków ponownie je odkryłam. Okazało się, że liście są w idealnym stanie, nadal suche. Ania postanowiła więc użyć ich do zrobienia zielnika. Oczywiście, jak większość projektów, które robimy ten również jest trójjęzyczny. Nazwy drzew, z których są liście, Ania zapisała w trzech językach. Dodatkowo przekopiowała rysunki liści z książki, którą kupiłam wiele lat temu. Oto jak wyglądają ...
A blog about multilingual and multicultural family homeschooling their two children in Taiwan, Poland and Japan. (Third "child" grew up, and after starting her own company decided to go to school in NYC.) Blog wielojęzycznej i wielokulturowej rodziny uczącej dwójkę dzieci w domu na Tajwanie, w Polsce i w Japonii. (Trzecie dziecię dorosło i po założeniu firmy w Japonii wyjechało na studia do Nowego Jorku.)