Skip to main content

Jesienne drzewko

Wiem, wiem, na pewno już nie raz widzieliście pracę plastyczną jakiegoś dziecięcia namalowaną przy pomocy patyczków do uszu. Niczego nowego nie wymyśliłam, sorki. Przyznaję się bez bicia Pinterest był bardzo pomocny.

Nadchodzi jesień, nie taka jak w Polsce, nie złota, nie kolorowa, wcale nie ... piękna. Nie ma grzybów, śliwek, gruszek, jabłek. Nie ma kasztanów, żołędzi, jarzębiny. Nie ma kolorowych liści na drzewach ani szelestu liści pod butami.
Chciałabym by Ania wiedziała, że jesień nie zawsze musi być tak ... zwykła, że w Polsce teraz przyroda wygląda inaczej niż na Tajwanie, Dlatego też zaczęłam z nią o tym rozmawiać, czytać, pokazywać jej jesień taką jaka ... powinna być. Rozpoczęłyśmy też cykl prac związanych z tą porą roku.

Pierwszą pracą Ani było jesienne drzewko namalowane patyczkami do uszu. Mam nadzieję, że wam się spodoba:









Comments

  1. Drzewko Ani wygląda prześlicznie. W Pennsylvanii mamy co roku przecudowną złotą jesień, tutaj nazywa się ona Indian summer. Najpiękniejsza pora roku-ciepłe dni, chlodne wieczory i ranki. Ale jeszcze nie nadeszła, na razie pada, pada, pada. Jest nawet zagrożenie powodziowe dla niektórych okolic.
    Pamiętam podobny obrazek, który osobiście wykonałam wieki temu przy pomocy stempla z ziemniaka! :) Dobre rzeczy pamięta się długo!!
    Bardzo serdecznie pozdrawiam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja pamiętam przepiękne jesienne kolory w stanie Washington! Cudna jest jesień i ta polska, i amerykańska czy też kanadyjska ... Tęsknię za nią...

      Delete
  2. Puentylizm :-)
    Lubię jesienne kolory. Drzewko cudne :-)

    ReplyDelete

Post a Comment

Popular posts from this blog

Fryderyk Chopin - lapbook

Po powrocie na Tajwan zabrałyśmy się ostro za naukę. Pierwszym projektem, który Ania zrobiła był lapbook o Chopinie. Przygotowując się do wykonania lapbooka, Ania wysłuchała wielu utworów Chopina, a także przeczytała (lub wysłuchała) poniższych opowiadań i książek o tym wielkim kompozytorze. Znalazłam też kilka pocztówek kupionych przy okazji wizyt w Żelazowej Woli i w Muzeum Chopina w Warszawie. W końcu do czegoś się te pocztówki przydały. Niektóre części do lapbooka znalazłam na stronie Teachers Pay Teachers u Hord Arsalan ( TUTAJ ). Strona tytułowa: Lista niektórych wysłuchanych utworów Chopina: Rodzina Fryderyka Chopina: Z tyłu lapbooka znajduje się oś czasu z najważniejszymi datami z życia Chopina: Jak widać, jak zawsze mieszamy języki, głównie polski i angielski. Ani nie robi różnicy czy uczy się po polsku czy po angielsku, tak więc jej notatki i projekty są również dwujęzyczne.

Pszczółka z rolki

Coraz rzadziej piszę tu o tym co robimy w domu, a coraz częściej o naszych wycieczkach i odkrywaniu przyrody. Dzisiaj jednak pokażę Wam co takiego kilka dni temu zrobiła Ania. Kilka tygodni temu dotarła do nas w końcu książka Piotra Sochy pt. "Pszczoły". Od razu zabrałyśmy się do czytania. Jest to ślicznie wydana przez Wydawnictwo Dwie Siostry książka-album o wszystkim co związane jest w pszczołami. Lektura tej książki to dopiero początek naszego poznawania pszczół.  Oto pierwsza praca Ani związana z pszczołami: Potrzebne materiały: rolka po papierze toaletowym żółty papier czarny papier zielony papier błękitny papier lub przezroczysta kalka kwiatki - naklejki przyklejane oczy nożyczki klej czarny flamaster Przycinamy kawałek żółtego papieru i oklejamy nim rolkę: Przycinamy trzy paski czarnego papieru o przyklejamy je jako paski pszczółki: Teraz kolej na skrzydełka i czułki: Przyklejamy lub rysujemy oczy i buzię-uśmiech: ...

Skąd te nazwy? Czyli opowieści o północnym Tajwanie.

    A więc zaczynamy! Pierwszy warsztat drugiej edycji projektu Dziecko na Warsztat już dzisiaj!  Zapraszam.         Najbliższa okolica - legenda, opowieść, historyjka Może już wiecie, może jeszcze nie - mieszkamy na Tajwanie, małej wyspie (powierzchnia jej jest 10 razy mniejsza od powerzchni Polski) niedaleko Chin. Nasz dom jest w górach, w północnej części wyspy, blisko stolicy - Taipei. Oto widok z naszgo balkonu: Szukając opowieści o naszej okolicy odkurzyłam książkę kupioną kilka lat temu i odstawioną na półkę przez moje niezbyt lubiące język chiński dzieci.  Jest to książka opowiadająca o tym skąd się wzięły niektóre tajwańskie nazwy geograficzne. Ku mojemu zdumieniu i radości Zosia (17) bez oporów przeczytała na głos kilka interesujących nas opowieści. Jaś (12) streścił mi je po polsku, a ja wstukałam w komputer. I tak powstał nasz pierwszy warsztat: Czy jesteście ciekawi dlaczego miejscowość, ...