Skip to main content

A peaceful Sunday

It does not happen often that we stay home and don't have visitors on a Sunday. I often forget how nice it is just to sit at home with everyone busy doing what they like. It's quiet, it's peaceful, it's so relaxing.

Yesterday was a day just like that. It must have looked quite strange for an outsider as all four of us were sitting in front of the computers and doing our own things. I was preparing lessons for the week. Zosia was listening to the lectures on Acient Greece, Jas was listening to the audio book and doing Hama beads and Tim was writing articles about homeschooling for the newspaper.

Zosia doing Coursera course and x-stitching at the same time.

Jas doing Hama beads and listening to an audio book.

Jas' finished work - Asterix.

Later on in the evening I continued to work on the 4000 pcs World Puzzle:



And Zosia was busy filming and editing her vblog :-) You can see it here.


Here is Jas' blog entry about his Sunday :-)

Comments

  1. Dorotko, miałam okazję zapoznać się wirtualnie z Twoją córką i jestem pod wrażeniem...Brawo!!! Jak pieknie wielojezycznie wychowujesz swoje dzieci: musimy sie od Ciebie uczyc. Pozdrawiam Cie serdecznie z innego kontynentu

    ReplyDelete
    Replies
    1. Witam serdecznie i dziekuje. Ale nie przesadzajmy :-) Nie zdawalam sobie sprawy z tego, ze robie cos wyjatkowego.

      Delete
  2. Dzięki Twojej córce tu trafiłyśmy!! Dziękujemy z ten film!! I Tobie i Zosi!! Pozdrawiam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki, dzieki. To zainteresowanie jej vlogiem na pewno sprawi, ze bedzie czesciej cos nagrywac :-) Pozdrawiam.

      Delete

Post a Comment

Popular posts from this blog

Fryderyk Chopin - lapbook

Po powrocie na Tajwan zabrałyśmy się ostro za naukę. Pierwszym projektem, który Ania zrobiła był lapbook o Chopinie. Przygotowując się do wykonania lapbooka, Ania wysłuchała wielu utworów Chopina, a także przeczytała (lub wysłuchała) poniższych opowiadań i książek o tym wielkim kompozytorze. Znalazłam też kilka pocztówek kupionych przy okazji wizyt w Żelazowej Woli i w Muzeum Chopina w Warszawie. W końcu do czegoś się te pocztówki przydały. Niektóre części do lapbooka znalazłam na stronie Teachers Pay Teachers u Hord Arsalan ( TUTAJ ). Strona tytułowa: Lista niektórych wysłuchanych utworów Chopina: Rodzina Fryderyka Chopina: Z tyłu lapbooka znajduje się oś czasu z najważniejszymi datami z życia Chopina: Jak widać, jak zawsze mieszamy języki, głównie polski i angielski. Ani nie robi różnicy czy uczy się po polsku czy po angielsku, tak więc jej notatki i projekty są również dwujęzyczne.

Pszczółka z rolki

Coraz rzadziej piszę tu o tym co robimy w domu, a coraz częściej o naszych wycieczkach i odkrywaniu przyrody. Dzisiaj jednak pokażę Wam co takiego kilka dni temu zrobiła Ania. Kilka tygodni temu dotarła do nas w końcu książka Piotra Sochy pt. "Pszczoły". Od razu zabrałyśmy się do czytania. Jest to ślicznie wydana przez Wydawnictwo Dwie Siostry książka-album o wszystkim co związane jest w pszczołami. Lektura tej książki to dopiero początek naszego poznawania pszczół.  Oto pierwsza praca Ani związana z pszczołami: Potrzebne materiały: rolka po papierze toaletowym żółty papier czarny papier zielony papier błękitny papier lub przezroczysta kalka kwiatki - naklejki przyklejane oczy nożyczki klej czarny flamaster Przycinamy kawałek żółtego papieru i oklejamy nim rolkę: Przycinamy trzy paski czarnego papieru o przyklejamy je jako paski pszczółki: Teraz kolej na skrzydełka i czułki: Przyklejamy lub rysujemy oczy i buzię-uśmiech: ...

Skąd te nazwy? Czyli opowieści o północnym Tajwanie.

    A więc zaczynamy! Pierwszy warsztat drugiej edycji projektu Dziecko na Warsztat już dzisiaj!  Zapraszam.         Najbliższa okolica - legenda, opowieść, historyjka Może już wiecie, może jeszcze nie - mieszkamy na Tajwanie, małej wyspie (powierzchnia jej jest 10 razy mniejsza od powerzchni Polski) niedaleko Chin. Nasz dom jest w górach, w północnej części wyspy, blisko stolicy - Taipei. Oto widok z naszgo balkonu: Szukając opowieści o naszej okolicy odkurzyłam książkę kupioną kilka lat temu i odstawioną na półkę przez moje niezbyt lubiące język chiński dzieci.  Jest to książka opowiadająca o tym skąd się wzięły niektóre tajwańskie nazwy geograficzne. Ku mojemu zdumieniu i radości Zosia (17) bez oporów przeczytała na głos kilka interesujących nas opowieści. Jaś (12) streścił mi je po polsku, a ja wstukałam w komputer. I tak powstał nasz pierwszy warsztat: Czy jesteście ciekawi dlaczego miejscowość, ...