Sunday, April 14, 2013

O wielojęzyczności - Materiały do nauki języka (cz.3)

Na Tajwanie zewsząd otacza nas język chiński (mandaryński). Poza nim jest jeszcze język tajwański i hakka, a także kilka języków aborygeńskich. W szkole wszyscy uczą się angielskiego. Większość ludzi na Tajwanie nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, że istnieje taki język jak polski. Dlatego też jedynym miejscem, w którym Zosia i Jaś mogą nauczyć się polskiego jest nasz dom.

Od przyjazdu na Tajwan postanowiłam sama zająć się nauczaniem czteroletniej Zosi. Wtedy też zaczęłam przygotowywać materiały do nauki języka polskiego. Większość z nich była "montessoriańska":


Karty do nauki czytania po polsku.
Karty do nauki słownictwa i czytania.
Karty do nauki slownictwa.
Przygotowując materiały do nauki języka polskiego starałam się wybierać słownictwo typowo polskie, takie którego Zosia nie miała okazji używać ani słyszeć ode mnie na codzień. Wiele warzyw, owoców, kwiatów, zwierząt, które w Polsce dzieci znają od najmłodszych lat, na Tajwanie jest zupełnie nie znanych. W ten sposób nie tylko uczyła się nowego słownictwa, ale również poznawała polską przyrodę :-).

Jeszcze zanim przeprowadziliśmy się na Tajwan zaczęłam przygotowywać dla Zosi karty ze słówkami w trzech językach. Rozkładałam je na podłodze obrazkami do góry i prosiłam by mi podała kartę z obrazkiem, którego nazwę podałam jej po polsku, angielsku lub chińsku. Jeśli nie rozumiała, to tę samą rzecz nazywałam w innym języku. I tak się bawiłyśmy ucząc się jednocześnie.


Gdy Zosia podrosła zaczęłam sprowadzać z Polski różne książeczki do pisania, rysowania, czytania. Od najmłodszych lat razem rozwiązywałyśmy rebusy i krzyżówki po polsku. Również teraz, gdy dzieci są już starsze, nadal sprowadzam z Polski książki z zagadkami, łamigłówkami i krzyżówkami. Często są one tematyczne, np geograficzne. W ten sposób staram się wzbogacać słownictwo dzieci a jednocześnie pogłębiać ich wiedzę.

Oto niektóre z książeczek z  łamigłówkami.
W naszej szkole domowej nadal używamy wielu podręczników z Polski. Matematyki uczę dzieci głównie po polsku. Ponadto mamy też lekcje polskiego i historii Polski, ale o tym kiedy indziej.

2 comments:

  1. Kapitalnie opracowałaś trójjęzyczne "flash cards" (kartki z obrazkami).

    A druga rzecz - przyznam się u Ciebie publicznie do błędu, który popełniłam z moją kiedyś tam trzy-, czteroletnią córką: otóż przez pewien czas zwracając się do niej używałam "łatwiejszych" słów. (Nie mylić z "ciurkaniem": "daj mamusiuni buzioleczka", którego nie praktykowałam, a o celowym wystrzeganiu się np. słowa "miejsce zamieszkania" na rzecz słowa "dom".)

    Na szczęście szybko poszłam po rozum do głowy.

    Bardzo fajny pomysł też ze skupianiem się na typowo polskich wyrazach. Dzięki za podpowiedź. Pewnie podświadomie je przekazuję, ale uwypuklić nie zaszkodzi.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sylabo,
      Wyobraź sobie, że w naszej rodzinie są dwie osoby, które nie tylko używają dziecięcych zwrotów w rozmowie z moim 10-ciolatkiem, ale ... nadal mówią do niego jakby był niemowlęciem!
      Łatwo jest wpaść w pułapkę używania łatwiejszych słów, szczególnie gdy mieszkając za granicą jest się jedynym źródłem/nauczycielem danego języka dla dzieci. Dobrze, że szybko zdałaś sobie z tego sprawę :-)
      Pozdrawiam.

      Delete