Wednesday, January 28, 2015

Nauka czytania w kilku językach naraz

Już kilka razy w grupie Dwujęzyczność dziecięca na Facebook'u padło pytanie jak nauczyć dzieci czytać w kilku językach. Od czego w ogóle zacząć? Którego afabetu uczyć najpierw? Czy uczyć kursywy, czy nie? Czy najpierw litery drukowane czy pisane?

Chciałabym podzielić się moimi doświadczeniami w nauczaniu czytanie i pisania po polsku, angielsku i chińsku. Zaznaczam - nie jestem żadną specjalistką, nie znam żadnych badań naukowych na ten temat. To co chcę opisać, to moje prywatne doświadczenia zebrane w czasie nauczania trójki moich dzieci.

Każde dziecko jest inne, każde uczy się w innym tempie i nie każdemu będzie odpowiadać dany sposób nauki. Nawet wśród mojej trójki nie ma żadnego pobobieństwa, dlatego do nauki każdego miałam indywidualne podejście. Postaram się jednak wszystko zebrać razem i jakoś ujednolicić.

Zaczynamy naukę liter.
Większość liter fonetycznie wymawia się tak samo i po polsku i po angielsku (aaa-b-d-eee-f itd.). Od tych liter zawsze zaczynam. Nie uczę nazw liter (letter names - a=ej, b=bi, c=si itd.), nie mówię też po polsku a-be-ce-de-e-ef-gie. Zawsze fonetycznie!
Gdy te literki są już opanowane, to brnę :-) dalej i dodaję resztę liter bez polskich znaków diaktrycznych (czyli kreseczek i ogonków).
Przeważnie na tym etapie mówię już dziecku, że w Polsce babcia i dziadek czytają tę literkę tak, a po angielsku czyta się ją tak. Nawet mój bardzo oporny w nauce liter i czytania syn, to zrozumiał i nie mylił się.
Na koniec dodaję litery z ogonkami i kreseczkami :-) .
Zapytacie w jakim wieku wprowadzam litery? Jak już pisałam każdemu dziecku w innym - Zosia miała niecałe 4 lata jak zaczęła wykazywać zainteresowanie literami, Ania trzy latka, a Jaś ... 6-7 lat.
Jak uczę liter? Możecie o tym poczytać po angielsku TUTAJ.

Kursywa vs litery drukowane vs pisane
Z Zosią i Jasiem zaczynałam od normalnych (podkreślam - n o r m a l n y c h) małych liter, a nie polskich czy amerykańskich pisanych czy też jakiś innych liter pisanych czy kursywy. Z Anią zaczęłam od liter drukowanych.
Dlaczego tak a nie inaczej? Znowu nastąpiło to w wyniku obserwacji moich dzieci. Ania była dużo młodsza, a więc jej małe ruchy motoryczne rączki dopiero się wykształcały, nie były jeszcze dość dobrze wyćwiczone by pisać okrąglutnie małe literki. Dużo łatwiej było jej z dużymi kanciastymi literami. Zosia i Jaś byli już starsi, więc nie mieli problemu z zaokrąglaniem liter.

Nie wprowadzałam ani polskich ani amerykańskich liter pisanych czy też kursywy, bo uważam to za przeżytek (sorki, jeśli jesteście innego zdania). Może i ładnie te litery wyglądają, ale kto teraz tak pisze? Ile razy list zaadresowany polskim pismem pisanym szedł na Tajwan dłużej niż zaadresowany "normalnie"? Obcokrajowcy często nie są w stanie nas rozczytać! Pisane H, F, T ... Amerykańskie litery pisane też nie są dla wszystkich czytelne.

W późniejszym wieku i Zosia i Jaś eksperymentowali z różnymi rodzajami pisma. Nawet teraz Zosia robiąc notatki na wykładach pisze w różny sposób - raz drukowanymi, raz kursywą. Nie widzę w tym nic złego, każde z nas ma inny styl pisma. Grunt żeby pismo było czytelne.

Ania po poznaniu drukowanych liter szybko do nich "dopasowała" małe litery. Nie miała z tym żadnego problemu. Od czasu do czasu proszę ją o zrobienie ćwiczenia, w którym układa litery w pary: mała-duża, lub pokazuję jej jakiś wyraz napisany drukowanymi literami i proszę o napisanie go małymi literami lub odwrotnie.

Nauka czytania
Od którego języka zacząć? Krótka odpowiedź - to zależy - zależy od tego np czy w kraju zamieszkania wymagana jest od dziecka rozpoczynającego edukację szkolną znajomość alfabetu danego kraju. Jeśli nie, to spokojnie możemy poczekać aż dziecko nauczy się czytać w szkole.
Moje dzieci nie chodzą do szkoły, więc wybór i decyzja należały do mnie.

Na samym początku ważna jest zabawa we wsłuchiwanie się w wyrazy wypowiadane przeze mnie. Na czym ona polega?
Mówię jakiś łatwy trzyliterowy wyraz, np dom.
Zadaję pytanie: "Co słyszysz na początku wyrazu?"
Jeśli dziecko odpowie "d", to pytam się dalej: "Co słyszysz po d". I powtarzam wyraz.
Jeśli odpowiedź jest poprawna, to kontynuuję: "Dom. Co słyszysz na samym końcu?". "m"
Jeśli jednak dziecko nie odpowie poprawnie, a powie np, że na początku wyrazu słyszy "t", to mówimy: "tom, czy na pewno? D o m."  Itd.
Dzięki tej grze będziemy wiedzieć czy dziecko rozróżnia poszczególne głoski i czy umie dzielić wyrazy na głoski. Jest to bardzo ważna umiejętność przy nauce pisania i czytania.

Naukę czytania zaczęliśmy od prostych trzyliterowych słów angielskich (tzw CVC, czyli consonant-vowel-consonant, spółgłoska-samogłoska-spółgłoska). Gdy dzieci były już "oczytane"z tymi wyrazami, dodawałam polskie trzyliterowe wyrazy (kot, dom, but, por, tor, las itd). Na tym etapie dziecko wielojęzyczne rozróżnia już języki, więc nie będzie mylić polskich i angielskich wyrazów.

Pisanie i ortografia
Oczywiście może się zdarzyć, że zamiast kot dziecko napisze cot, albo zamiast szafa, shapha, ale to już późniejszy etap edukacji piśmienno-czytelniczej :-). W takich przypadkach ważne jest by zachęcić dziecko do czytania po polsku, najpierw może to byc wspólne czytanie, a później już samodzielne. Wierzę, że dzięki czytaniu można nauczyć się poprawniej pisać, a także wzbogacić słownictwo w danym języku.
Zosia, jak była młodsza, to połykała książki - 10 ksiąg tygodniowo to było dla niej nic. Dzięki temu jej słownictwo polskie jak i angielskie nie ustępuje równieśnikom jednojęzycznym. Z ortografią i gramatyką też nie ma najmniejszych problemów.
Jaś zaczął sam czytać dużo później i nadal preferuje książki po angielsku. Staram się podrzucać mu książki po polsku o interesującej go tematyce - a więc teraz są to książki o II wojnie światowej i książki przygodowe, detektywistyczne.

O naszych materiałach do nauki czytania po polsku możecie poczytać TUTAJ.

Nie napisałam nic o nauce czytania i pisania po chińsku, ale to jest już zupełnie inna rzecz. Brak
alfabetu nie ułatwia tej nauki. Wszystko zależy od pamięci, trzeba zapamiętać tysiące znaków - wymowę, ton, kolejność kresek przy pisaniu no i znaczenie. Nie jest to łatwe ...

Jeśli macie jeszcze jakieś pytania, to proszę napiszcie. Tylko pamiętajcie: nie jestem ani lingwistką, ani polonistką czy anglistką. Jestem mamą trójki trójjęzycznych dzieci, nauczycielką Montessori i tzw reading therapist.

5 comments:

  1. Chętnie bym poczytała o tym, jak uczysz dzieci chińskiego :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Swego czasu napisałam o tym po angielsku http://ourbabelschool.blogspot.tw/2014/08/teaching-chinese-at-home.html
      Zapraszam :-)

      Delete
  2. dorota! ciesze sie na ten artykul. sama mam corke ktora wychowuje sie w trojjezycznosci i dopiero zaczynamy nauke. twoj blog to inspiracja dla mnie :)) ciesze sie, ze cie znalazlam :)

    ReplyDelete
  3. ps. a dzieciaki masz przesliczne :)

    ReplyDelete
  4. Bardzo podobnie u nas, ja mam tylko dwójkę ale też trójjęzycznych. Podziwiam za materiały!

    ReplyDelete