Skip to main content

Eksperyment z wodą i selerem naciowym

W pierwszym wpisie z serii "Eksperymenty z wodą" pokazałam proste doświadczenie pokazujące iż woda przybiera kształt naczynia, w którym się znajduje. Zdjęcia i opis doświadczenia można znaleźć TUTAJ.
W drugim wpisie opisałam eksperyment związany z utrzymywaniem się przedmiotów na powierzchni wody i ich zatapianiem. Zdjęcia i opis doświadczenia można znaleźć TUTAJ.
Trzeci wpis, o mieszaninach, możecie przeczytać TUTAJ.

Dzisiaj przyjrzymy się jak rośliny (w naszym doświadczeniu jest to seler naciowy) "piją" wodę.
Wiadomo, że by rosnąć i rozwijać się roślinom potrzebna jest woda, jednak jak rośliny pobierają wodę i jak ją rozprowadzają po swoim "organiźmie". By się tego dowiedzieć i przyjrzeć z bliska temu zjawisku Ania wykonała następujące doświadczenie:


Do jednej szklanki z wodą z niebieskim barwnikiem Ania włożyła kawałki selera naciowego, a do drugiej całą łodygę wraz z liśćmi. Następnego dnia można było już zauważyć niebieskie kropki na kawałkach łodygi selera.

Gdy uważnie przyjrzymy się łodydze selera, to zauważymy, że jest w niej sporo kanalików (żyłek) transportujących wodę w górę łodygi. Tymi kanalikami woda jest rozprowadzana po całej roślinie.

Po dwóch dniach liście selera również zabarwiły się na niebiesko.

Oto notatki Ani z obserwacji:

Jak to jest jednak możliwe, że woda w selerze naciowym (i w innych roślinach) "płynie ku górze"? By to objaśnić zrobiłyśmy łatwe doświadczenie -  do szklanki z wodą włożyłyśmy kawałek ręcznika papierowego (w taki sposób jak na zdjęciu). Prawie natychmiast można było zauważyć jak woda podąża ku górze. Podobnie dzieje się w roślinach.


Comments

Popular posts from this blog

Fryderyk Chopin - lapbook

Po powrocie na Tajwan zabrałyśmy się ostro za naukę. Pierwszym projektem, który Ania zrobiła był lapbook o Chopinie. Przygotowując się do wykonania lapbooka, Ania wysłuchała wielu utworów Chopina, a także przeczytała (lub wysłuchała) poniższych opowiadań i książek o tym wielkim kompozytorze. Znalazłam też kilka pocztówek kupionych przy okazji wizyt w Żelazowej Woli i w Muzeum Chopina w Warszawie. W końcu do czegoś się te pocztówki przydały. Niektóre części do lapbooka znalazłam na stronie Teachers Pay Teachers u Hord Arsalan ( TUTAJ ). Strona tytułowa: Lista niektórych wysłuchanych utworów Chopina: Rodzina Fryderyka Chopina: Z tyłu lapbooka znajduje się oś czasu z najważniejszymi datami z życia Chopina: Jak widać, jak zawsze mieszamy języki, głównie polski i angielski. Ani nie robi różnicy czy uczy się po polsku czy po angielsku, tak więc jej notatki i projekty są również dwujęzyczne.

Pszczółka z rolki

Coraz rzadziej piszę tu o tym co robimy w domu, a coraz częściej o naszych wycieczkach i odkrywaniu przyrody. Dzisiaj jednak pokażę Wam co takiego kilka dni temu zrobiła Ania. Kilka tygodni temu dotarła do nas w końcu książka Piotra Sochy pt. "Pszczoły". Od razu zabrałyśmy się do czytania. Jest to ślicznie wydana przez Wydawnictwo Dwie Siostry książka-album o wszystkim co związane jest w pszczołami. Lektura tej książki to dopiero początek naszego poznawania pszczół.  Oto pierwsza praca Ani związana z pszczołami: Potrzebne materiały: rolka po papierze toaletowym żółty papier czarny papier zielony papier błękitny papier lub przezroczysta kalka kwiatki - naklejki przyklejane oczy nożyczki klej czarny flamaster Przycinamy kawałek żółtego papieru i oklejamy nim rolkę: Przycinamy trzy paski czarnego papieru o przyklejamy je jako paski pszczółki: Teraz kolej na skrzydełka i czułki: Przyklejamy lub rysujemy oczy i buzię-uśmiech: ...

Skąd te nazwy? Czyli opowieści o północnym Tajwanie.

    A więc zaczynamy! Pierwszy warsztat drugiej edycji projektu Dziecko na Warsztat już dzisiaj!  Zapraszam.         Najbliższa okolica - legenda, opowieść, historyjka Może już wiecie, może jeszcze nie - mieszkamy na Tajwanie, małej wyspie (powierzchnia jej jest 10 razy mniejsza od powerzchni Polski) niedaleko Chin. Nasz dom jest w górach, w północnej części wyspy, blisko stolicy - Taipei. Oto widok z naszgo balkonu: Szukając opowieści o naszej okolicy odkurzyłam książkę kupioną kilka lat temu i odstawioną na półkę przez moje niezbyt lubiące język chiński dzieci.  Jest to książka opowiadająca o tym skąd się wzięły niektóre tajwańskie nazwy geograficzne. Ku mojemu zdumieniu i radości Zosia (17) bez oporów przeczytała na głos kilka interesujących nas opowieści. Jaś (12) streścił mi je po polsku, a ja wstukałam w komputer. I tak powstał nasz pierwszy warsztat: Czy jesteście ciekawi dlaczego miejscowość, ...