Saturday, April 18, 2015

Dzieci wracają do szkoły

Po długiej przerwie, w tym tygodniu wróciliśmy do zajęć w naszej domowej szkole. 
Dzieciaki właściwie od połowy stycznia do teraz nie miały regularnych lekcji ze mną. 
Skąd taka przerwa? Najpierw Zosia i Jaś byli sami w Japonii, później ja do nich dojechałam, a od razu po Jasia i Ani powrocie na Tajwan musiałam wyjechać na cały miesiąc do Polski.
Trochę długą mieli tę labę...

Co prawda w czasie pobytu w Japonii robili i matematykę na Khan Academy i kursy na Coursera i EdX, ale to nie to samo co nauka z mamą ;-) . 
Oczywiście uczyli się również ... życia..., samodzielności, odpowiedzialności, a także prania, prasowania, gotowania, zajmowania się młodszą siostrą, sprzątania, planowania czasu itp. To też się powinno liczyć do edukacji domowej, prawda?

W tym tygodniu mieliśmy jednak powrót do normalnych "szkolnych" przedmiotów. 

Co robił Jaś?
Matematyka - powtórzenie z geometrii i rozpoczęcie fajnego projektu o czworokątach. 
Angielski - lapbook o Szekspirze (więcej o nim już wkrótce)
Historia - powtórzenie z historii Polski o rządach królów elekcyjnych. 
Chiński - dużo czytania na głos
Geografia - kontynuacja pracy nad projektem o stanach USA
Biologia - budowa komórek roślinnych i budowa roślin
Earth science - ruchy tektoniczne
Religia - ciąg dalszy lektury o judaiźmie

Polski - krzyżówki i łamigłówki językowe
Science - lektura o samochodach i pociągach przyszłości

Poza tym Jaś miał science class z innymi homeschoolersami, lekcję gry na pianinie oraz lekcję gry na saksofonie. Zajęcia z piłki nożnej i mecz zostały odwołane z powodu ulewy. 



Jak wygłądał tydzień Zosi?
Nie był tak pracowity jak Jasia, gdyż jej chłopak był w tym czasie na Tajwanie (mieszkał u nas), więc nie zawsze udawało mi się zaciągnąć ją do spraw szkolnych.
Matematyka - kontynuacja zadań o funkcjach, parabolach itp.
Polski - literatura średniowiecza, Pieśń o Rolandzie, Rozmowa Mistrza Polikarpa ze Śmiercią, Adam Mickiewicz - Śmierć Pułkownika
Historia - Wyprawy krzyżowe
Religia - ciąg dalszy lektury o judaiźmie
Haft krzyżykowy
Dopracowywanie swojego CV, by móc ubiegać się o pracę w przyszłym sezonie narciarskim w Japonii :-)
Casting do jakiejś tam reklamy
Zosia pomagała również koledze w malowaniu mieszkania.


A co robiła Ania?
Matematyka - pracujemy nad dodawaniem do 10 i ciut więcej
Angielski - czytanie, układanie słów CVC i pisanie
Różne zadanka w książeczkach dla przedszkolaków
Plastyka - malowanie, rysowanie, ciastolina
Muzyka - lekcje na pianinie z Jasiem
Rytmika i muzyka - zajęcia poza domem po angielsku
Rysowanie i pisanie w dzienniczku
Układanki, puzzle, gry
Zwierzęta mieszkające na farmie - karty Montessori
Zabawa piaskiem na balkonie



Poza tym dzieci były na kilkugodzinnej przejażdżce na longboard (Zosia), skateboard (Jaś) i hulajnodze (Ania). Sprzątały ogródek. Zosia myła okna. Ania myła podłogę. Zosia i Jaś każde ugotowało po jednym obiedzie. Byli też ze mną na zakupach.

I tak minął nam tydzień w naszej Babel School.
Jutro, w niedzielę, czeka mnie przygotowywanie lekcji na kolejny tydzień ...

Monday, April 6, 2015

Taking dog for a walk in Warsaw

As early as I can remember, there was always a dog in my Parents' house. I was always laughing that my Parents first had a dog and then me. And it's true. 
First there was Canis - a black cocker spaniel who died a tragic death killed by wild dogs in the forest where we lived.
Then there was Beta, also a black cocker spaniel, who was a pure breed and who won many medals at dog shows. She died of old age - 14.
Later, while in high school, I took a dog from a shelter. Her name was Nora and she was a mix breed. She didn't bark and was very calm and well behaved. When I got married and left Poland Nora stayed with my Parents. She also died of old age.
Then my Parents got a ... cat and after cat chose freedom by jumping out of the 4th floor window they got a dog from a shelter. His name is Lutek and he is ... not well behaved - bites, runs away, barks for no reason. It's my Mom's dog and she really loves him and lets him do anything he wants. 

In Poland MANY people have dogs and they are not small toy dogs, they are quite big. All dogs are taken out for walks three times a day. My Mom also wants Lutek to go out three times and each time at least for 40 minutes. 

While in Poland I've spent a lot of time walking the dog. The mornings were my favourite time to go for walks. Just take a look at the beautiful morning lighting:






 

   




Lutek also has some frinds that he likes to run and play with:



Sunday, April 5, 2015

Samotność w Wielkanoc

Co roku na Wielkanoc, a czasami i na Boże Narodzenie, zapraszamy do domu innych Polaków. Czasami są to osoby będące na Tajwanie jedynie przejazdem, innym razem zamieszkałe tam od dłuższego czasu, ale nie mające z kim spędzić Świąt. Nasz dom jest zawsze otwarty i z każdym chcemy się podzielić święconym jajkiem lub opłatkiem. Zawsze jest to dla nas mile spędzony czas i okazja do podtrzymania polskich tradycji świątecznych.

W tym roku jest oczywiście inaczej. Dzieci i Tim są sami w domu, nikogo nie zaprosili, bo i nie za bardzo mieli możliwość przygotowania wielkanocnego poczęstunku dla większej ilości osób. Większość naszym znajomych Polaków na Tajwanie wie, że nie ma mnie z dziećmi, część z nich, po tym jak dowiedziała się, że Tim zostaje sam z dziećmi oferowała pomoc, mówiła, że chętnie zaprosi na Wielkanoc. Jednak jak co do czego przyszło, nikt nie zadzwonił, nikt nie zaprosił, nikt się nie zainteresował.

Rozmawiałam dzisiaj z dziećmi, były zdziwione, że po polskiej Mszy Świętej wszyscy się rozeszli. Nawet te osoby, z którymi co miesiąc po Mszy chodziliśmy razem do restauracji na lunch.

Zosia i Jaś co roku przygotowywali małe upominki, np. czekoladki, lizaki, dla innych polskich dzieci. W tym roku nie dali rady sami się tym zająć. Nikt inny też nie pomyślał o tym. Smutno im było.

Tajwańska część rodziny też "olała" Święta, bo chociaż są Chrześcijanami, to Wielkanocy nigdy specjalnie nie obchodzą. Idą do kościoła na swój "service" i to wszystko. Zaproszeni przez Tima na podwieczorek do nas do domu stwierdzili, że są zmęczeni, bo byli już dzisiaj w kościele i nie chce im się drugi raz wychodzić z domu.

Gdybym tylko mogła natychmiast poleciałabym do domu, do dzieci.

Jeszcze pięć tygodni temu nie tak sobie wyobrażałam te Święta...





Saturday, April 4, 2015

Wielkanoc dzieci na Tajwanie

Muszę to napisać:

Jestem dumna z moich dzieci i wdzięczna mojemu mężowi!

Od prawie miesiąca jestem w Polsce, a dzieci są z tatą na Tajwanie. Tak się beznadziejnie ostatnio wszystko potoczyło, że potrzebna byłam moim Rodzicom w Polsce, a nie mogłam dzieci wziąć ze sobą.
Nadchodzą Święta Wielkiej Nocy i są to pierwsze Święta, których nie spędzam z dziećmi. Szalenie smutno mi z tego powodu. Chciałabym by cała rodzina była razem, byśmy jak co roku razem robili mazurki, malowali jajka, robili dekaracje świąteczne. W Wielką Sobotę razem poszli do kościoła ze Święconką, a w niedzielę po Mszy Świętej mieli gości na wielkanocnym obiedzie.
W tym roku jest inaczej ...

Chciałam by dzieci też choć trochę obchodziły Wielkanoc, by pomimo tego, że nie ma mnie z nimi, przygotowały koszyczek ze Święconką, a w niedzielę poszli na polską Mszę Św. Nie spodziewałam się jednak, że oni zrobią jeszcze więcej - ku mojemu wielkiemu zdziwieniu Jaś postanowił sam zrobić mazurek kajmakowy. Tim malował z Anią jajka. Zosia robiła z Anią dekoracje świąteczne. W sobotę i w niedzielę cała czwórka pójdzie do kościoła. I tylko mnie będzie tam brakować.

Jestem wdzięczna mojemu mężowi, że pomimo iż w jego rodzinie nie obchodziło sie Wielkanocy, on przyjął polskie tradycje i teraz razem z dziećmi je kultywuje.


Niestety nie wszystko wyszło Jasiowi za pierwszym razem...
  
Pierwszy kajmak Jasia wygląda na udany.

Mazurek gotowy


I jeszcze jedno ciasto by Jaś, a dekoracje by Zosia.

Świąteczne dekoracje i pisanki


Gotowy koszyczek ze Święconką.



Tylko mnie tam brakuje ...


Po poświęceniu pokarmów czas na zabawę na dworze.
Widzicie co Zosia ma?!

No i tak ... ja tutaj, dzieci i mąż tam ... 
Jednak polska Wielkanoc jest i tu i tam.

Wesołego Alleluja!




Friday, April 3, 2015

Puzzle liczbowe

Jedną z ulubionych układanek Ani jest puzzle liczbowe. Każda cyfra składa sie z odpowiadającej jej ilości kawałków.
Teraz oczywiście czteroletnia Ania nie ma już najmniejszych problemów z układaniem tego puzzle, jednak rok temu sporo kłopotu sprawiały jej cyfry większe niż 5.





Gdy już wszystkie liczby  są poukładane czas na ułożenie ich po kolei od 1 do 10: