Skip to main content

Pierniczki - dziecinnie proste

Nie wiem skąd właściwie wzięła się u nas w rodzinie tradycja pieczenia pierniczków na Boże Narodzenie. Rozmawiałam z moją Mamą i ona również się dziwi, bo Ona nigdy ze mną ich nie robiła. W każdym razie od kilku lat piekę i dekoruję z dziećmi ciasteczka na Święta, później obdarowujemy nimi koleżanki i kolegów dzieci.

W tym roku pieczeniem zajęli się Jaś i Ania. A dekorowaniem Ania i ja. 
Nie mamy wypróbowanego przepisu, co roku próbuję innego. Tym razem padło na przepis ze strony Moje Wypieki.


Składniki:
300 g mąki pszennej
100 g mąki pełnoziarnistej
2 jajka
130 g cukru pudru
100 g masła (roztopionego i przestudzonego)
100 g jasnego miodu
2 łyżki przyprawy do piernika
1 łyżka kakao
1 łyżeczka sody

Wykonanie:
Wszystkie składniki wsypać do miski, wymieszać i wyrobić (można mikserem). Ciasto powinno być miękkie (może być trochę klejące) i gładkie.
Rozwałkowywać po kawałku na grubość ok 4mm, podsypując mąką.
Wykrawać różne kształty i układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.
Piec w temperaturze 180C przez 10-11 minut (jeśli dłużej, to stwardnieją!).
Wyjąć i wystudzić na kratce.

Pierniczki po upieczeniu są miękkie i pozostają miękkie.
Jak wystygną są gotowe do dekoracji.

Smacznego!

A oto jak pieczenie i dekorowanie wyglądało u nas:



 





 

Comments

  1. To chyba nie była bożonarodzeniowa tradycja w PRLu, bo u mnie w domu też się ich nie piekło. Myślę, że pierniki przyszły do nas razem z innymi wpływami z Zachodu po 1989... ale tez z dziećmi piekę i dekoruję! Często robimy z tego spotkanie sąsiedzkie. I też poszukuję wciąż dobrego przepisu :)

    ReplyDelete

Post a Comment

Popular posts from this blog

Fryderyk Chopin - lapbook

Po powrocie na Tajwan zabrałyśmy się ostro za naukę. Pierwszym projektem, który Ania zrobiła był lapbook o Chopinie. Przygotowując się do wykonania lapbooka, Ania wysłuchała wielu utworów Chopina, a także przeczytała (lub wysłuchała) poniższych opowiadań i książek o tym wielkim kompozytorze. Znalazłam też kilka pocztówek kupionych przy okazji wizyt w Żelazowej Woli i w Muzeum Chopina w Warszawie. W końcu do czegoś się te pocztówki przydały. Niektóre części do lapbooka znalazłam na stronie Teachers Pay Teachers u Hord Arsalan ( TUTAJ ). Strona tytułowa: Lista niektórych wysłuchanych utworów Chopina: Rodzina Fryderyka Chopina: Z tyłu lapbooka znajduje się oś czasu z najważniejszymi datami z życia Chopina: Jak widać, jak zawsze mieszamy języki, głównie polski i angielski. Ani nie robi różnicy czy uczy się po polsku czy po angielsku, tak więc jej notatki i projekty są również dwujęzyczne.

Pszczółka z rolki

Coraz rzadziej piszę tu o tym co robimy w domu, a coraz częściej o naszych wycieczkach i odkrywaniu przyrody. Dzisiaj jednak pokażę Wam co takiego kilka dni temu zrobiła Ania. Kilka tygodni temu dotarła do nas w końcu książka Piotra Sochy pt. "Pszczoły". Od razu zabrałyśmy się do czytania. Jest to ślicznie wydana przez Wydawnictwo Dwie Siostry książka-album o wszystkim co związane jest w pszczołami. Lektura tej książki to dopiero początek naszego poznawania pszczół.  Oto pierwsza praca Ani związana z pszczołami: Potrzebne materiały: rolka po papierze toaletowym żółty papier czarny papier zielony papier błękitny papier lub przezroczysta kalka kwiatki - naklejki przyklejane oczy nożyczki klej czarny flamaster Przycinamy kawałek żółtego papieru i oklejamy nim rolkę: Przycinamy trzy paski czarnego papieru o przyklejamy je jako paski pszczółki: Teraz kolej na skrzydełka i czułki: Przyklejamy lub rysujemy oczy i buzię-uśmiech: ...

Skąd te nazwy? Czyli opowieści o północnym Tajwanie.

    A więc zaczynamy! Pierwszy warsztat drugiej edycji projektu Dziecko na Warsztat już dzisiaj!  Zapraszam.         Najbliższa okolica - legenda, opowieść, historyjka Może już wiecie, może jeszcze nie - mieszkamy na Tajwanie, małej wyspie (powierzchnia jej jest 10 razy mniejsza od powerzchni Polski) niedaleko Chin. Nasz dom jest w górach, w północnej części wyspy, blisko stolicy - Taipei. Oto widok z naszgo balkonu: Szukając opowieści o naszej okolicy odkurzyłam książkę kupioną kilka lat temu i odstawioną na półkę przez moje niezbyt lubiące język chiński dzieci.  Jest to książka opowiadająca o tym skąd się wzięły niektóre tajwańskie nazwy geograficzne. Ku mojemu zdumieniu i radości Zosia (17) bez oporów przeczytała na głos kilka interesujących nas opowieści. Jaś (12) streścił mi je po polsku, a ja wstukałam w komputer. I tak powstał nasz pierwszy warsztat: Czy jesteście ciekawi dlaczego miejscowość, ...