Wiem, wiem nic tylko narzekam na upał, ale naprawdę przy 36-38C w cieniu nie da się myśleć! I na dodatek nie da się spędzać dużo czasu na dworze. Nawet po dwóch godzinach na basenie mam już szczerze dosyć. Ani niby upał nie przeszkadza, ale przeraźliwie się poci. Oczywiście byliśmy na basenie, trzy razy! Po lekcji pływania jest czas na zabawę z Jasiem. W sobotę (po Ani gimnastyce) spotkaliśmy się z innymi rodzinami uczącymi dzieci w domu. Spotkanie było zorganizowane przez naszych dobrych znajomych z USA, rodzinę tajwańsko-amerykańską. Cała rodzinka gra na instrumentach smyczkowych - Shu-Yi i jej córki, Euna i Lydie, na wiolonczelach, tata Alex na kontrabasie. Za każdym razem jak przylatują w odwiedziny na Tajwan, organizują mały recital, w czasie którego chętne dzieci mogą się wykazać swoim talentem muzycznym. Tym razem Jaś nie chciał grać, ale wysłuchaliśmy kilkorga innych dzieci. Muzykalna rodzinka z Teksasu. Po koncercie pojechaliśmy do szkoły Tima i po Jasia...
A blog about multilingual and multicultural family homeschooling their two children in Taiwan, Poland and Japan. (Third "child" grew up, and after starting her own company decided to go to school in NYC.) Blog wielojęzycznej i wielokulturowej rodziny uczącej dwójkę dzieci w domu na Tajwanie, w Polsce i w Japonii. (Trzecie dziecię dorosło i po założeniu firmy w Japonii wyjechało na studia do Nowego Jorku.)