Skip to main content

Posts

Zamek Matsumoto - Kruczy Zamek

W czasie naszego miesięcznego pobytu w Japonii jedynie raz udało nam się zamienić buty narciarskie na turystyczne i trochę pozwiedzać.  Niełatwo jest bez znajomości języka i samochodu poruszać się po małych mieścinach japońskich. Dlatego by coś zobaczyć musieliśmy czekać aż Zosia i Perry będą mieć wolne. Ten jeden wolny dzień wykorzystaliśmy w pełni - od rana do nocy. Wybraliśmy się na przejażdżkę do Matsumoto by zwiedzić zamek, będący jednym z narodowych skarbów Japonii.  Zamek Matsumoto często jest nazywany Zamkiem Kruczym ze względu na czarny kolor zewnętrznych ścian (jedyny tego typu zamek w Japonii). Historia zamku sięga początku XVI wieku. Jest to zamek typu hirajiro, czyli zamek wybudowany na równinie. Otacza go fosa.  Obecnie dookoła jest park, dawniej na miejscu parku stało więcej budynków mieszkalnych. Ciekawostką jest liczba pięter zamku - z zewnątrz wydaje się, że jest ich pięć, jednak wewnątrz pięter jest sześć! Niewidoczne z ...

Narty w Myoko!

Narty! Ukochany sport ca łej naszej rodzinki. Każde z dzieci zaczynało jeździć bardzo wcześnie – w wieku trzech lat. Dla całej trójki zima równa się jazda na nartach, innej zimy właściwie nie znają. Jak wyjeżdżamy w miesiącach zimowych poza Tajwan, to tylko po to by szaleć na stokach. Od wielu lat (chyba od 7) spędzamy na nartach cały miesiąc. Co roku jeździmy do Japonii (raz byliśmy w Kanadzie, w Quebec), gdzie śniegu jest mnóstwo, a co za tym idzie warunki narciarskie są wyśmienite. W tym roku jesteśmy w Hakuba 白馬村 w prefekturze Nagano 長野縣 w północnej części pasma górskiego zwanego Japońskimi Alpami lub Górami Hida. Suma rocznych opadów śniegu w tym regionie przekracza 10m, jednak jak do tej pory w tym roku coś kiepsko ze śniegiem. Dlatego też w pierwszy dzień 2016 roku pojechaliśmy do mojego ukochanego Myoko 妙高 , gdzie zawsze śniegu jest pod dostatkiem. I rzeczywiście nie zawiedliśmy się – śniegu było mnóstwo, ludzi mało – po prostu raj! Niestety tego samego dnia musi...

Święta w Japonii

Czas mija bardzo szybko. Jesteśmy w Japonii już od prawie dwóch tygodni. Na czas pobytu tutaj miałam dalekoidące plany częstego pisania na blogu, ale … wszsytkie plany spaliły na panewce, gdyż nie mam tu internetu! A właściwie jedyny internet, który mam to ten w telefonie, który jest nie tylko wolny, ale także często po prostu urywa się. Tak więc mam przymusowe wakacje od bloga. Dzisiaj próbuję pisać bez połączenia z internetem, zobaczymy czy uda mi się jakoś to „upload” przez telefon. Jak spędziliśmy tutaj Święta Bożego Narodzenia? Trochę było z tym zamieszania, bo przylecieliśmy 23. grudnia wieczorem. Miałam jeden dzień na przygotowanie Wigilii dla ośmiu osób. Niby nic takiego, ale … biorąc pod uwagę, że nie ma tutaj kuchenki - jest tylko jeden elektryczny palnik, dwa garnki, brak sztućców, talerzy itp., to przygotowanie Wigilii było nie lada wyczynem. Na szczęście na Tajwanie upiekłam ciasta – tort orzechowy, keks, piernik i pierniczki. Przygotowałam też kapus...

Polish Christmas in Taiwan

For many years there was a tradition of a Christmas dinner for Polish people in Taiwan. It was always nice to see some new faces and share the Christmas atmosphere with others.  We were always meeting at Fujen Catholic University where after the Mass everybody would enjoy some traditional Polish food made by Polish nuns and Polish families. It was a wonderful occasion to catch up with some people that we haven't seen for the whole year. Our family has participated in many Christmas dinners like that. As you can see, the picture below is from 13 years ago. On the table on the right you can see one month old Jaś in a car seat, and the girl in front next to the Polish nun, is five year old Zosia. Unfortunately this tradition has come to an end three years ago. The Polonia in Taiwan has grown a lot and has outgrown the small space at Fujen, There were also other reasons, but let's not mention them here.  Three years ago I and another Polish friend organised the Wigi...