Tydzień 37 - Ania sprzedaje ciastka

Co za upał! W końcu zaczęło się tajwańskie lato i przebywanie na dworze nie należy już do przyjemności. Pomimo upału i dużej wilgotności, a co za tym idzie wielkiej "lepkości" powietrza wiele sobotnich i niedzielnych godzin spędziłam z Anią na dworze. 

W sobotę Ania przejęła stoisko Jasia i sama sprzedawała jego wypieki. Ja siedziałam poza marketem i tylko obserwowałam ją. Świetnie dawała sobie radę ze sprzedażą - przyjmowała pieniądze, wydawała resztę, odpowiadała na pytania klientów. Naprawdę była niesamowita!



W niedzielę Ania dalej pomagała sprzedawać Jasiowi ciastka. Biedna została porządnie pogryziona przez komary...
Komary również znęcały się nad nią w piątek na zajęciach z przyrody. Dlatego pomimo upału była w długich spodniach i długim rękawie.



W zeszłym tygodniu znowu byłam zajęta (czasami trzeba pracować zarobkowo) i dwa dni nie było mnie w domu. Tak więc szkolne lekcje były zrobione tak sobie. Ania sporo czasu spędziła na samodzielnym czytaniu, układaniu puzzli i zabawie. 

Matematyka
Przez dwa dni robiła matematykę na Khan Academy. 
Zrobiła również trochę zadań z dodawania i odejmowania, oraz z odczytywania godzin na zegarze.



Angielski
Trochę czytania na głos, trochę pisania (ćwiczenia ortograficzne i dyktando), a także wiadomości o zdaniu.






Chiński
Ćwiczenia z szóstej lekcji zakończone. 



Polski
W zeszłym tygodniu jedynie czytałyśmy trochę po polsku.


Tak oto wyglądał tydzień Ani w Babel School. Na ten tydzień nie mamy specjalnych planów. Nie mam siły chodzić na wycieczki, może jednak wymyślę jakieś wyjście do muzeum?

Comments