Sunday, February 26, 2017

Tydzień 20 - narciarskiego szaleństwa ciąg dalszy

W tym tygodniu prawie codziennie byliśmy na nartach, tak więc Ania nie spędziła dużo czasu nad książkami i zeszytami. Zrobiła jedynie trochę matematyki, chińskiego i polskiego.

Matematyka
Ania skończyła drugą część ćwiczeń do matematyki dla drugiej klasy (przypominam, że jest w pierwszej klasie).



Chiński
Skończyła także zeszyt ćwiczeń do chińskiego, który dostała w szkole.




Polski
Czytanie ze zrozumieniem czasami idzie lepiej, a czasami gorzej. Proszę Anię o zaznaczanie w tekście słówek, których nie rozumie i dopiero po samodzielnym przeczytaniu tekstu tłumaczę jej je, bo ciekawa jestem czy bez zrozumienia każdego wyrazu jest w stanie zrozumieć tekst.



Lektura
Dalej "męczymy" "Kajtkowe przygody". Chociaż czytałam tę książkę kilka lat temu Zosi (Jasiowi raczej nie), to dopiero tym razem zwracam uwagę na ilość zupełnie nieużywanych w obecnych czasach słów, nie tylko słów, ale i opisów robót wykonywanych na wsi. Dzisiaj wieczorem czytałyśmy o lnie - nawet ja nie wiedziałam jak wygląda ręczna obróbka lnu. Na szczęście jest Internet! Szybko znalazłam na YouTube ciekawy filmik o tym jak dawniej wyrabiało się nici lniane. Obejrzałyśmy z Anią i trochę nam to rozjaśniło temat poruszany w książce.


A także film animowany o lnie.


Na śniegu
Największym sukcesem Ani w tym tygodniu była jazda w "parku" z Zosią, czyli skoki i inne wygibasy. 






Thursday, February 23, 2017

Noyuki 野雪塾 w Hakuba 白馬

Mijają dwa tygodnie odkąd przyjechaliśmy do Hakuba 白馬 koło Nagano 長野 w Japonii. 
Właśnie tutaj ma swoją siedzibę szkółka narciarsko-snowboardingowa Zosi i Perriego, Noyuki 野雪塾. Już drugi sezon zjeżdżają się tutaj klienci z Tajwanu, Singapuru i Hong Kongu by uczyć się jazdy na nartach lub snowboardzie od mojej córki i jej chłopaka. 

Photo by Alex

Zosia przyjmuje klientów indywidualnych i grupy, dzieci i dorosłych, początkujących i zaawansowanych. Z Noyuki nie tylko można nauczyć się porządnie jeździć na nartach lub snowboardzie, ale również świetnie się bawić, jeździć przez las, tyłem, na jednej narcie, skakać, jeździć w parku, half pipe, rail itp.

Photo by Alex

W tym roku Noyuki zatrudniło kilku instruktorów, gdyż liczba klientów przekroczyła możliwości dwóch osób. Dzięki temu zajęcia mogą odbywać się w kilku językach: chińskim-mandaryńskim, tajwańskim, kantońskim, angielskim, hiszpańskim i oczywiście polskim. Grupa instruktorów Noyuki jest bardzo międzynarodowa.

Photo by Alex
Poza zajęciami na stoku można również wypożyczyć u nich sprzęt snowboardingowy. 
Noyuki oferuje także usługi transportowe - przejazd z lotniska w Komatsu lub Toyama.



Szczerze powiedziawszy usługi oferowane przez Zosię i Perriego stoją na bardzo wysokim poziomie. Wyznają oni zasadę: klient nasz pan. W czym to się przejawia? Np wczoraj pojechali do Nagano odległego o ponad godzinę drogi, odebrać o północy klientów ze stacji kolejowej. Klienci mieli sami przyjechać autokarem z Tokyo, ale samolot ich wylądował w innym mieście skąd koleją dotarli właśnie do Nagano. Stamtąd nie było jednak nocnych autobusów do Hakuba. Stąd też nieplanowana nocna jazda. Innym razem klient, któremu instruktor wyraźnie powiedział by nie szedł jeździć wieczorem na snowboard, nie posłuchał się i miał wypadek. Kto zabrał go do szpitala? Oczywiście Perry. 
Tak więc nic dziwnego, że Noyuki ma wielu stałych klientów, a wśród nich osoby znane z tajwańskich mediów, celebryci i ich dzieci.


Zarówno Zosia jak i Perry mają po kilka certyfikatów instruktorskich - z Kanady, Nowej Zelandii i USA. Oboje mają również ukończone kursy ratowników medycznych. W przyszłości planują zrobić kursy ratowników lawinowych.

Mieszkając z nimi przez miesiąc w zeszłym i w tym roku widzę jak ciężko pracują, ale jednocześnie jaką daje im to satysfakcję i radość. Któż by przypuszczał, że wychowana na Tajwanie, zwrotnikowej wyspie, Zosia pokocha śnieg tak bardzo by spędzać na nim większość roku? Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Jej i Perriemu powodzenia!

W imieniu Zosi i Perriego zapraszam na ich fanpage:

Zosia 陳明秀 - https://www.facebook.com/ChenZozo/
Perry Moon 文彥博 - https://www.facebook.com/moononpark/
Noyuki Academy - https://www.facebook.com/noyukia/

A także na stronę Noyuki http://www.noyuki.com/

Część zdjęć wykonał Alex Wu, jego zdjęcia możecie podziwiać na Instagramie  https://www.instagram.com/alex_the_camera/

Sunday, February 19, 2017

Tydzień 19 - W Japonii na nartach

Zima. Śnieżna i biała zima. Taką zimę znaleźliśmy w Hakuba, w Japonii. 

Większość czasu w ostatnim tygodniu spędziliśmy na nartach. Jedynie wieczorami było trochę czasu na lekcje. Pewnie się zastanawiacie dlaczego w ogóle Ania (i Jaś) muszą mieć lekcje w czasie ferii. Otóż nie możemy sobie pozwolić na zbyt długą przerwę w naszej domowej szkole. Przyjechaliśmy na narty do Japonii na miesiąc. Wcześniej był Chiński Nowy Rok, jeszcze wcześniej Boże Narodzenie. W międzyczasie znajomi nas odwiedzali i trochę zwiedzaliśmy Tajwan. Po powrocie do domu również będziemy mieć gości (do końca kwietnia zapowiedziały się cztery grupy znajomych z zagranicy), więc znowu będzie jeżdżenie po Tajwanie. W takiej sytuacji musimy wykorzystywać każdą okazję do nauki.

Sport i zabawa na śniegu
W tym tygodniu Ania pierwszy raz spróbowała jazdy na snowboardzie, ale niestety nie mam żadnego zdjęcia z tego dnia. Instruktorką Ani była oczywiście Zosia.

Jazda na nartach idzie Ani coraz lepiej, ale dobrze by było gdyby Zosia znalazła czas by ją trochę jeszcze poduczyć.



Oczywiście nie mogło obyć się bez zabaw w śniegu z Jasiem.



Matematyka
Były zadania z odejmowania, mnożenia i dzielenia.



Chiński
Jak zawsze - ćwiczenia z pisania znaków.


Polski
Przywiozłam tutaj nowy podręcznik do polskiego, dla drugiej klasy, by zachęcić Anię do czytania, a jednocześnie by sprawdzić czy rozumie przeczytane teksty. Jak na razie nie ma z tym problemów.



Dzienniczek
Udało się opisać dwa dni. Sukces!



Inne
Nie mamy tu żadnych gier ani zabawek, więc Ani pozostaje jedynie rysowanie i kolorowanie, a że rysować nie lubi, to ... pisze ... dla zabawy :-)


Lektury
Zawsze na dłuższe wyjazdy brałam ze sobą Kindle, ale niestety mój staruszek chyba zapadł w sen zimowy, bo nie można go naładować. Tak więc mamy jedną książeczkę, którą czytamy do poduszki.


I tak mijają nam dni, na świeżym powietrzu i w zaciszu jednego pokoju, w którym mieszkało do wczoraj sześć osób, a po wyjeździe Taty Ani mieszka pięć.

Friday, February 17, 2017

Fushui Village and Jiahe New Village 富水里 和 嘉禾新村

Few weeks ago, together with our nature class teacher, we visited another interesting historical place in the heart of Taipei. Right in the city center, in Gongguan District 公館區 , close to National Taiwan University 國立台灣大學 and Treasure Hill 寶藏嚴 there is a street where time has stopped.


This narrow street, or should I call it a lane, running parallel to the Xindian River, is the Fushui Village 富水村. Behind the houses on the side further away from the river is a wall and behind that wall a different settlement called Jiahe New Village 嘉禾新村. Two settlements are distinctively different although both of them were residences of Nationalist Army veterans. Jiahe New Village was inhabited by officers and higher ranking military personnel. The houses there were properly constructed, often two or three stories high. Fushui Village on the other hand was build illegally, the residents were the poorer veterans' families. Houses there were small, put together with the simplest materials. 
By now all the residents of Jiahe New Village have been relocated, the houses stand empty, the greenery is taking over. In Fushui Village there is still a small number of elderly people living there. 

The photos below are mainly from Fushui Village as during the class we could not access Jiahe New Village. 










Behind the gates below is the Jiahe New Village.





If you are more interested in the history of these two settlements please click HERE for Fushui Village and HERE for Jiahe New Village. The articles are very interesting and informative, there are also many great photos of the two communities.

Sunday, February 12, 2017

18 tydzień - na Tajwanie i w Japonii

Wyjechaliśmy! 
Miesiąc nie będzie nas w domu. Przed wyjazdem był czas przygotowań do wyjazdu, więc niewiele zdziałałam z Anią w kwestii lekcji. Po przyjeździe do Japonii udało nam się przysiąść do zadań jedynie dwa razy ... w końcu są ferie, prawda?

Matematyka
Kilka stron powtórzenia - głównie zadania z tekstem i mnożenie.


Czekając aż dorośli skończą "bardzo ważną rozmowę" w jednym z urzędów japońskich, Ania napisała kilka stron z matematyki.


Chiński
Ania nadal szuka znaków w słowniku i układa słowa. Pismo pozostawia jeszcze dużo do życzenia, ale cóż się dziwić ... to nie literki.


Już na miejscu, w Japonii, zrobiła jedną stronę z ćwiczeń do chińskiego.


Przed wylotem na narty Ania poszła do fryzjera podciąć włosy. Miała już bardzo długie włosy - mycie, suszenie i czesanie zajmowało sporo czasu, więc postanowiłyśmy choć trochę je skrócić. Oto zdjęcia przed, w trakcie i po.




W środę wyruszyliśmy do Japonii - najpierw samochodem na lotnisko (z domu ok. 50 min), lot do Komatsu (niecałe 3 godziny) i samochodem do Hakuba (ponad 3 godziny).
W samolocie Ania umilała sobie czas słuchając muzyki i bajek na MP4.


Na miejsce, czyli do pensjonatu, w którym wynajmujemy "piwnicę" dotarliśmy po północy, więc następnego dnia zaczęliśmy dzień od lunchu. W Japonii w każdej restauracji, nawet takiej malutkiej, są specjalne zestawy dla dzieci. Zestawy są nawet podzielone na porcje dla dzieci poniżej 6 lat i dla dzieci ciut większych lub bardziej głodnych. Ani zestaw należał do tych mniejszych.


Sprawdziliśmy jak wygląda stok, czy coś się zmieniło od zeszłego roku.




Dopiero w sobotę poszliśmy na narty. Ania od razu sobie wszystko przypomniała i świetnie się bawiła.


Dzisiaj, w niedzielę, musiałam zrobić większe zakupy, więc zamiast na narty poszłam z Anią jedynie za dom na sanki.




I tak rozpoczęły się nasze miesięczne ferie zimowe w Japonii.