Sunday, October 30, 2016

My Nanny and the village cemetery

Whenever we are in Poland, we visit a village where I lived as a child. There is no one left that I would know or that would remember me. But there is still that feeling of belonging there.

My parents and I moved out of Belsk when I was 5 years old. For many years I was going back to Belsk for a week or two in summer and sometimes during the school year for weekends. When I turned 12-13 years old I used to take long distance buses and go there by myself. Why would I do that?

Both of my parents worked at a Polish Academy of Sciences institute in Belsk. There was no nursery in the village and no grandparents around. Most kids living there had nannies. I also had one. She was the BEST nanny ever! Her son died as a child not long before my birth, so she has given me all her love. She was the one I used to visit after my family moved to Warsaw.


She has met Zosia when she was still a baby (in the photo above Zosia is just 5 months old), bust has never met Jaś nor Ania. I visit her grave every time we are in Poland. I still remember her and miss her a lot. I wish she were here to meet all my children. I know she would have loved them too.

This week we also drove to Belsk to pray by her grave. Jaś helped me clean this simple tomb and then we lit candles and placed some fresh flowers. I don't even know who else is looking after the grave as I don't remember any of my nanny's or her husband's family.



After visiting my Nanny's family grave we went around the cemetery and found some interesting tombs. 
This is a grave of soldiers from Belsk that died in the first days of World War II.


There were many tiny graves of children that have died when they were just a few days or years old. Traditionally children were not buried in the family tomb, but separately in a special part of the cemetery, usually somewhere under the cemetery walls. Many of these graves have no names, but there are still candles and flowers on them. Someone still remembers ...





Some graves are over 100 years old.






Old and new stand right next to each other.



R.I.P.

Tuesday, October 25, 2016

Muzeum Rzeźby Juming - raz jeszcze - 朱銘美術館

Wpis niniejszy jest kontynuacją poprzedniego wpisu o Muzeum Juming. Jeśli jeszcze nie czytałeś i nie oglądałeś tego, co wcześniej pojawiło się na blogu o tym muzeum, to zapraszam TUTAJ.

Ju Ming stworzył również wielką serię rzeźb związanych z wojskiem. Są wśród jego rzeźb liczne przedstawiające żołnierzy, spadochroniarzy, marynarzy, a nawet olbrzymi statek. Konstrukcja statku chyba na wszystkich robi olbrzymie wrażenie i widać ją już z daleka.










Są również generałowie i szeregowcy ...




Każdy ma imię i nazwisko, ten poniżej ma na nazwisko Chen (tak jak Tim i dzieci), a na imię ma Ming (pierwsza sylaba imienia dzieci).


Niektórzy żołnierze stoją w szeregach w ciszy i skupieniu przysłuchując się wydawanym rozkazom...



Warto przyjrzeć się również spadochroniarzom przygotowującym się do wzbicia w niebo, jak i opadającym na spadochronach.







Jedną z nowszych serii jest grupa rzeźb sławnych naukowców. Ciekawa jestem ile z nich rozpoznacie.









Na koniec seria rzeźb znajdująca się przy nowym budynku, w którym dzieci są zakwaterowywane w czasie obozu. Jest to seria związana z różnymi sportami.





 Na terenie muzeum są również dzieła innych artystów, jednak ich nazwisk nie pamiętam:


Ten olbrzymi suwak prowadzi do namiotu-piramidy:




Gdy zachce nam się jeść lub pić można przysiąść w restauracyjce lub kawiarni, skąd możemy w spokoju i chłodzie doglądać niezmordowane dzieci bawiące się wodą:







Dzieci, jak i dorośli, mogą również szukać siedzących na drzewach i latarniach kolorowych ptaszków:



Za któymś razem jak byliśmy w Juming Museum udało nam się podglądnąć ekipę artysty pracującą nad kolejnym dziełem:


Nie wszystkie dzieła Ju Ming znajdujące się w museum udało mi się tu pokazać. Jest jeszcze wiele do zobaczenia. Dlatego też odwiedzając Tajwan koniecznie należy udać się do tego wielkiego parku-muzeum.