Sunday, January 3, 2016

Święta w Japonii

Czas mija bardzo szybko. Jesteśmy w Japonii już od prawie dwóch tygodni. Na czas pobytu tutaj miałam dalekoidące plany częstego pisania na blogu, ale … wszsytkie plany spaliły na panewce, gdyż nie mam tu internetu! A właściwie jedyny internet, który mam to ten w telefonie, który jest nie tylko wolny, ale także często po prostu urywa się. Tak więc mam przymusowe wakacje od bloga.

Dzisiaj próbuję pisać bez połączenia z internetem, zobaczymy czy uda mi się jakoś to „upload” przez telefon.


Jak spędziliśmy tutaj Święta Bożego Narodzenia?
Trochę było z tym zamieszania, bo przylecieliśmy 23. grudnia wieczorem. Miałam jeden dzień na przygotowanie Wigilii dla ośmiu osób. Niby nic takiego, ale … biorąc pod uwagę, że nie ma tutaj kuchenki - jest tylko jeden elektryczny palnik, dwa garnki, brak sztućców, talerzy itp., to przygotowanie Wigilii było nie lada wyczynem.

Na szczęście na Tajwanie upiekłam ciasta – tort orzechowy, keks, piernik i pierniczki. Przygotowałam też kapustę z grzybami. Przywiozłam też ze sobą barszcz instant. Rano w Wigilię szybciutko zrobiłam podstawowe zakupy, by przygotować jako-tako tradycyjną polską Wigilię.

Udało się! Chociaż, gdy już wszystko było gotowe i mieliśmy nakrywać do stołu, to okazało się, że … nie ma wystarczającej ilości talerzy, widelcy i noży! A więc szybciutka przejażdżaka do sklepu i … wszystko gotowe.



Prezenty przyniósł Św. Mikołaj pilnujący wejścia do domu:



W pierwszy dzień Świąt udało nam się dotrzeć na Mszę do oddalonego o ponad godzinę kościoła. Msza była oczywiście po japońsku. Po Mszy zostaliśmy zaproszeni na lunch w salce parafialnej. Okazało się, że japoński ksiądz mówi po angielsku i kilku innych parafian również co nieco rozumie. Było bardzo miło.


W drugi dzień Świąt obudziliśmy się do takiego widoku za oknem:



A więc był to dla nas pierwszy dzień spędzony na nartach. Zosia i Perry mieli dzień wolny, więc również mogli z nami jeździć.





Tim już jutro wraca na Tajwan, ja z Jasiem i Anią zostaniemy jeszcze trochę dłużej. Mam nadzieję, że śniegu znowu napada i warunki narciarskie będą lepsze niż dzisiaj.

No comments:

Post a Comment