Sunday, January 31, 2016

Azot - Chemia 10

Notatki z kolejnej lekcji chemii (jeszcze z grudnia):

Właściwości Azotu N
  • gaz
  • bezbarwny
  • słabo rozpuszcza się w wodzie
  • niemetal
  • bezwonny
  • nie podtrzymuje spalania
Stanowi 78% objętościowych powietrza.
Podczas wyładowań atmosferycznych powstają tlenki azotu.
Bakterie żyjące w glebie przekształcają azot w amoniak, a następnie amoniak w azotany. Inne bakterie przekształcają nadmiar azotanów w glebie w azot gazowy.
Rośliny motylkowate pobierają azot z powietrza dzięki symbiozie z bakteriami.

Zastosowanie azotu:
  • materiały wybuchowe
  • motoryzacja - air bags
  • medycyna - kabiny kriogeniczne
  • rolnictwo - nawozy sztuczne
  • przemysł spożywczy - szybkie zamrażanie


Saturday, January 30, 2016

Short 'o' sound

Już jakiś czas temu zaczęłam z Anią naukę czytania i pisania po angielsku. Bardzo pomocne były w tym listy wyrazów, które przygotowałam. Można je zobaczyć TUTAJ.

Teraz, gdy Ania umie już czytać po angielsku. zaczęłam pracować nad jej angielską ortografią. Oto kilka ćwiczeń z wyrazami z krótkim 'o', które Ania zrobiła w zeszłym tygodniu:

It's been a while since I've started teaching Ania how to read and write in English. Very helpful were the CVC words lists I made. You can see them HERE.

Now that Ania knows how to read, we've started working on her spelling. Here are the various exercises she has done last week to work on the short 'o' sound.


Tę listę Ania zaczęła pisać w zeszłym miesiącu i
co pewien czas dodawała do niej nowe słówka.
Ania started writing this word list last month
 and was slowly adding new words to it.









Podręczniki i strony internetowe, z których korzystaliśmy:

The workbooks and Internet pages that we used:


A oto lista wyrazów z krótkim 'o', którą już wcześniej przygotowałam (do ściągnięcia TUTAJ):

Here is the list of CVC words I made earlier (download HERE):



Friday, January 29, 2016

Święta, narty i śnieg w dzienniczku Ani

Od dawna prowadzę z Anią dzienniczek ważniejszych wydarzeń i odwiedzanych miejsc (więcej o dzienniczkach w naszej domowej szkole TUTAJ).
W czasie pobytu w Japonii Ania również notowała i ilustrowała najciekawsze wydarzenia. Oto tych kilka stron, które powstały w czasie pobytu w krainie śniegu:


Ania has been writing/drawing in her journal for quite a while already. Every time we visit an interesting place or something interesting is happening at home, she writes a few words about it, draws a picture or simply adds a few photos, tickets or leaflets from the place/event we visited. While in Japan she has also written a few sentences and drawn a few pictures. Here they are:








A czy Wasze dziecie piszą dzienniczki z podróży?

Do your children write travel journals?

Thursday, January 28, 2016

Japonia lapbook/plakat - projekt Jasia

Już tydzień minął od powrotu z Japonii na Tajwan. 
Prawie zawsze po dłuższym pobycie zagranicą dzieci mają za zadanie zrobienie projektu o wyjeździe. W ten sposób dowiaduję się co z wyjazdu najbardziej zapadło im w pamięci, co im się podobało, o czym chcą opowiedzieć. Tym razem Jaś zrobił niby-lapbook ze zdjęciami z wyjazdu. 

Jaś wybiera zdjęcia do wydrukowania

Powstają góry - każda z nich reprezentuje inny stok narciarski.

Jaś dodaje podpisy pod zdjęciami.
 
Finishing touches
Trudno nazwać to lapbookiem, bo rozmiarami nie mieści się na 'laps'. Nie jest to też plakat, bo jest składany. Praca ta jest też za duża by nazwać ją folderem. Sami zresztą zobaczcie co powstało w ciągu dwóch dni w zeszłym tygodniu:

Pierwsza strona - zdjęcia z Myoko i Itoigawa.

Środkowe strony z górami, na których jeździliśmy.
 
Ostatnia strona ze zdjęciami z Zamku Matsumoto.

Monday, January 25, 2016

Zima na Tajwanie

Co to się porobiło!
Tajwan to przecież subtropikalna wyspa! Leży na zwrotniku! Tu nie powinno być zimy, mrozu i śniegu (no chyba że wysoko w górach).
A jednak ... w ostatni weekend cała wyspa zamarzła (ja nadal zamarzam, palce mi kostnieją jak stukam w klawiaturę). Większą część wyspy pokryła warstwa białego puchu. Mieszkańcy miast i miasteczek wyruszali czym się dało w góry. Wystarczyło dotrzeć na wysokość 400m npm by móc strzelić sobie fotkę ze śniegiem w tle lub nawet pod nogami.

Obudziliśmy się dość późno, bo komu chce się wychodzić spod ciepłej kołdry w niedzielę rano? Po 8:00 zmusiłam się jednak do wystawienia nosa spod kołdry i wyjrzenia przez okno. Oto co zobaczyłam:



Nie mogłam uwierzyć własnym oczom! Na "naszej" górze szron i śnieg! Niemożliwe! A jednak ... wyjście na spacer z psem przekonało mnie, że to jednak prawda, że pada śnieg...



Wracając ze spaceru do domu wpadłam na męża, który właśnie postanowił wybrać się na przejażdżkę wyżej w góry. Tak więc pies do domu, a my do samochodu (dzieci spały, ich strata, a poza tym dopiero co wróciły ze śnieżnej Japonii, więc nie tęsknią za śniegiem i mrozem).

Trochę wyżej, przed wjazdem na następne osiedle, atmosfera była prawdziwie bożonarodzeniowa:


Pojechaliśmy jednak jeszcze wyżej, tam gdzie tylko mieszkańcy "naszej" góry mogą wjeżdżać. Zobaczcie sami jak wygląda tegoroczna zima na subtropikalnej wyspie:












Dobrze, że zdecydowaliśmy się na przejażdżkę wcześnie, bo jak wracaliśmy do domu, to zaczął się robić korek! Znajomi, którzy przyjechali później postali sobie w tym korku ...


Zimnica taka, że nawet biednego pająka i kwitnące wiśnie i inne roślinki zmroziło:





Wiele osób po raz pierwszy widzi śnieg. Korki samochodów w wyższe partie gór są niesamowite. Ludzie wjeżdżają w góry, a później nie mogą z nich zjechać, bo nie mają opon zimowych lub łańcuchów, nie mogą. Jest to zabawne, a jednocześnie tragiczne, bo niskie temperatury przyczyniły się do śmierci prawie 100 osób.

Czekam z utęsknieniem na ocieplenie, bo w domu zimno piekielnie (pomimo grzejników i ogrzewania).

Saturday, January 23, 2016

Matsumoto to nie tylko zamek

O Kruczym Zamku Matsumoto pisałam TUTAJ, ale Matsumoto to nie tylko zamek! 

Po prawie dwugodzinnej jeździe samochodem bardzo głodni dotarliśmy do celu naszej wycieczki, czyli miejscowości Matsumoto. Od razu zaczęliśmy szukać jakiejś restauracyjki by napełnić brzuchy. W Japonii małych restauracyjek jest mnóstwo, na każdym rogu conajmniej jedna. Większość jest w przystępnych cenach i to gdzie zjemy zależy jedynie od tego co chcemy zjeść.
My, przez przypadek, znaleźliśmy się w bardzo porządnej, tradycyjnej restauracji, gdzie klientami byli głównie panowie w białych koszulach i garniturach oraz starsze panie bardzo porządnie ubrane. Pora obiadowa - prawie wszystkie stoliki zajęte, ale jednak znalazł się dla naszej siedmioosobowej grupki duży okrągły stół w oddzielnym pokoiku.

Wejście do restauracyjki




Szyldy z nazwami ulic

Menu bardzo mile nas zaskoczyło - dla każdego znalazło się coś pysznego i to po bardzo przystępnych cenach (dużo niższych od tych w restauracji na stoku).
Pyszny zestaw dla Jasia za jedyne 880 Yenów

Mój zestaw równiez kosztował jedynie 880 yenów

Po obiedzie nadszedł czas by zwiedzić zamek, jednak najpierw musieliśmy się trochę powygłupiać by się rozgrzać. 



Na drzewie przed zamkiem siedziało olbrzymie ptaszydło - orzeł?

Add caption
Gdy poszukiwaliśmy kościoła katolickiego w okolicach Hakuby, to okazało się, że jest on właśnie w Matsumoto. 
Kościół, w którym byliśmy w Boże Narodzenie z zewnątrz w ogólne nie przypominał kościoła, ten jednak wyglądał jak "normalny" kościół:









Przeszliśmy też obok jinja (czyli chramu shintoistycznego, czyli miejsca kultu religii shinto). Był to jakby mały ogródek z kilkoma małymi budynkami. Przed bramą była studnia z wodą (temizuya) do obmycia rąk i ust.



Następne zdjęcie jest ... śmieszne, bo ten samochód tak jakoś tam nie pasuje. Chodziło mi jednak o tę grubą linę, którą jest przewiązane drzewo. Niestety nie wiem co oznaczają przywiązane do liny rzeczy.



Dopiero w drodze powrotnej do samochodu zobaczyliśmy mapkę Matsumoto :-) Jak widać jest tu jeszcze dużo innych ciekawych miejsc do zwidzenia.



Nie był to koniec wycieczki - następnym punktem programu była historyczna miejscowość Obuse. Dojechaliśmy tam jednak po zmroku, więc niewiele udało nam się zobaczyć. 
Zosia z Perry'm poszli na sztuczny stok trenować skoki narciarskie i snowboardowe, a ja z resztą "wycieczki" udałam się do onsen - czyli spa z gorącymi źródłami. Polecam!