Wednesday, November 4, 2015

Odwiedzamy groby na Tajwanie

Ostatni weekend w Polsce minął pewnie wszystkim na odwiedzaniu grobów bliskich osób. W ciągu ostatnich lat często spędzaliśmy Wszystkich Świętych w Polsce. W tym roku niestety zostaliśmy na Tajwanie. Bardzo mi smutno, że nie mogłam pójść na grób Taty i innych bliskich, zapalić znicz, położyć kwiaty i pomodlić się. Pomodliliśmy się jednak za dusze wszystkich zmarłych na comiesięcznej polskiej Mszy Świętej.

W sobotę, na dzień przed Świętem Wszystkich Świętych, udało mi się namówić rodzinkę by odwiedzić groby rodziny męża. Byliśmy akurat w Taichungu 台中, więc niedaleko Longjing 龍井, skąd wywodzi się rodzina Chen'ów i gdzie są rodzinne grobowce.
Dawniej jeździliśmy tam całą rodziną (z teściami i szwagierkami) conajmniej dwa razy do roku, raz na początku kwietnia, na chińskie święto zmarłych 清明節 i raz na jesieni. Jednak od kilku lat szwagierki nie życzą sobie byśmy z nimi jechali, więc zaprzestaliśmy odwiedzin na cmentarzu.


Rodzinny grobowiec prezentuje się tak:







Na poniższych tabliczkach wypisanych jest 12 pokoleń osób zmarłych w rodzinie Chen. Ostatnią osobą był kuzyn mojego męża. Bardzo miły człowiek, nauczyciel w przedszkolu. Dzieci bardzo lubią słuchać opowieści Tima kto jest kim. Niestety teść nie jest skory do takich opowiadań, więc wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi. 

Ciekawostką jest, że w tym grobowcu chowa się jedynie męską część rodziny i niezamężne kobiety (a właściwie dziewczynki, które zmarły w dzieciństwie). Tak! Jak tylko kobieta wychodzi za mąż, to przestaje należeć do rodziny i jest chowana w grobie rodziny męża. Ale ... 




... jednocześnie żony Chen'ów nie mogą być chowane razem z mężami! Tak więc obok grobowca mężczyzn i niezamężnych kobiet są rozsiane grobowce żon ... 
Dwa poniższe grobowce są, jak widać nietajwańskich żon - Amerykanki i Japonki.



Kolejny grobowiec ma swoją niezbyt przyjemną historię. W wyniku kłótni dwóch braci, jeden z nich przeniósł prochy matki w inne miejsce, zostawiając stary grób pusty...


Oczywiście usłyszałam od dzieci pytanie gdzie chciałabym być pochowana. Odpowiedź moja była oczywista - nie tu!

5 comments:

  1. Ja też nie miałam okazji odwiedzić grobu taty w tym roku :( ale nie znaczy to, że o nim nie myślałam w Dniu Wszystkich Świętych.
    Dziękuje Dorotko za tych kilka ciekawostek.
    Pozdrawiam
    Justa x

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak to jest jak się mieszka z dala od kraju.
      Również pozdrawiam.

      Delete
  2. Na grobowcach widnieje krzyż. Czy to oznacza, że rodzina Pani męża jest katolicka od pokoleń? Czy pogrzeb na Tajwanie jest z udziałem księdza i wygląda podobnie jak w Polsce?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rodzina mojego męża od trzech pokoleń jest chrześcijańska, a dokładnie prezbiteriańska.
      Byłam tylko na pogrzebach chrześcijańskich (prezbiteriańskich i katolickich) - były one podobne do pogrzebów w Polsce, tzn najpierw nabożeństwo w kościele, a potem wyprowadzenie prochów na cmentarz. Ponieważ kościołysą przeważnie oddalone od cmentarzy, więc przed kościół podstaiwane są autokary, które zawożą na cmentarz. Jest też zwyczaj dawania ręczniczków wszystkim, którzy przyszli na pogrzeb,
      Tradycyjne pogrzeby baaaaardzo różnią się od chrześcijańskich, ale na to musiałabym poświęcić cały artykuł :-)

      Delete
  3. Dziękuję serdecznie za wyjaśnienie:-)

    ReplyDelete