Monday, November 30, 2015

Nasz malutki kalendarz adwentowy

Jutro pierwszy dzień grudnia, a więc odliczania czas zacząć.
Dzisiaj szybciutko wykończałam kalendarz adwentowy dla Ani. Tak - w tym roku tylko ona będzie odliczać dni do narodzin Pana Jezusa, starsze dzieciaki już za stare. 

Dzieci dziwiły się dlaczego zbieram malutkie pudełeczka po Tic-Tacach. Szczerze powiedziawszy sama nie wiedziałam po co mi tyle ciupciuch pedełeczek, aż ... kilka dni temu mnie oświeciło i postanowiłam zużyć je do zrobienia jedynego w swoim rodzaju kalendarza adwentowego.

Materiały potrzebne do zrobienia świątecznych pudełek:
- małe pudełeczka (po Tic-Tacach)
- papier do oklejenia pudełeczek
- małe świąteczne naklejki
- nożyczki



Tic-Tacowych naklejek z pudełeczek nie udało mi się odkleić, więc musiałam okleić je białym papierem klejącym.



Tak prezentują się oklejone pudełeczka:



Oczywiście pudełeczka są po to by coś do nich włożyć! Wydrukowałam 24 karteczki z różnymi niespodziankami dla Ani. Każda z osób w rodzinie ma byc zaangażowana w spędzenie czasu z Anią. Niespodzianki to m.in. granie w jej ulubione gry, długie spacery z członkami rodziny, wspólne pieczenie i czytanie (przez kogoś innego niż ja).



Na pokrywkach pudełeczek napisałam kolejne numery odpowiadające dniom oczekiwania, a z boków przykleiłam świąteczne naklejki :



Następnie karteczki włożyłam do pudełeczek:



I ułożyłam w kształt choinki. Przykleiłam je grubą dwustronną taśmą do tektury oklejonej zielonym papierem.
Tak prezentuje się nasz kalendarz adwentowy:





 Życzę wszystkim spokojnego Adwentu! 


Powietrze - Chemia 8

Właściwości powietrza:
  • mieszanina jednorodna gazów
  • bezbarwany
  • słabo rozpuszcza się w wodzie
  • podtrzymyje palenie, ale się nie pali
  • niematal 
  • bezwonny
  • bez smaku
  • łączy się z niemetalami i z metalami

Skład powietrza:
File:Alchemy air symbol.svg78% azot
21% tlen
1% inne (gazy szlachetne)



Saturday, November 28, 2015

Zosia w filmiku

Kilka miesięcy temu Zosia spędziła dwa dni na planie filmu promującego miasto Keelong 基隆 na północnym wybrzeżu Tajwanu. Studio filmowe zwróciło się bezpośrednio do Zosi z propozycją wzięcia udziału w tym filmiku. Po zapoznaniu się ze skryptem Zosia zgodziła się w nim wystąpić. Producentowi bardzo zależało na tym by akurat Zosia zagrała główną rolą dziewczęcą w tym filmie, czekali więc z filmowaniem aż Zosia wróci z nart w Nowej Zelandii. 

Zosia zagrała rolę młodej polskiej studentki odwiedzającej Tajwan. Zobaczcie zresztą sami:




I druga część:



Co sądziecie o Zosi aktorce? ;-)

(Zaznaczam, że błędy w języku angielskim nie są jej autorstwa :-) Taki miała skrypt.)

Friday, November 27, 2015

The river system - system rzeczny

Jaś uczy się o rzekach świata - które rzeki są największe na każdym z kontynentów, a także skąd się w ogóle rzeki biorą.

Lately Jaś has been learning about the rivers of the world - what are the largest rivers on each continent and where do rivers come from.

Rzadko się ostatnio zdarza by Jaś chciał zrobić jakis mały i szybki projekt. A by ten projekt miał jeszcze w sobie coś z kreatywności czy plastyki, to chyba jeszcze rzadsze. 
Ale jednak ... w zeszłym tygodniu zdarzył się ... cud i Jaś stworzył szybciutko bardzo ładny plakat o systemie rzecznym. Jestem naprawdę mile zdumiona, gdyż Jaś wykonał tę prace zupełnie sam, bez mojego ponaglania i stania nad nim.

It does not happen very often that Jaś would do a small and quick project. And it is really rare for that project to have some creativity or arts in it.
But ... a miracle has happened last week ... Jaś made a nice poster about the river system. I was really impressed as I did not have to coach and nag him to do it, it was all his work.






I oto ukończony plakat:

And here is the finished poster:


Thursday, November 26, 2015

Materia - mapa myśli - Fizyka 5

Nie odpuściliśmy sobie fizyki, o nie! Robiliśmy tylko powtórzenie by utrwalić to, czego do tej pory Jaś się uczył.
Dzisiaj nowy dział i nowa lekcja:


Mind Map created by jas with GoConqr

Wednesday, November 25, 2015

Zosia on TV (in English)

Few posts ago I've already mentioned about my (and my husband's) interview in English on Taiwanese TV. The link to the program is HERE.We talked mainly about the way we educate our three children, about our multilingual and multicultural homeschooling.

Few weeks later it was time for Zosia to go on the same program and talk about herself. She talked not only about her homeshcooling experience, but also about skiing, ice-skating, filming. modelling. If you are interested in what an 18-year-old has to say please click on the link below:


Tuesday, November 24, 2015

Budowa materii - Chemia 7

Po przerwie notatki Jasia wracają na mój blog.
Dzisiaj siódma lekcja chemii.

Atom - najmniejsza część pierwiastka chemicznego wykazująca jego właściwości. Atom to najmniejszy składnik materii, którego nie da się podzielić w wyniku reakcji chemicznych.

Cząsteczka (molekuła) - trwale połączone ze sobą atomy. Cząsteczki mogą składać się z atomów tego samego rodzaju, np. tlen, lub różnego rodzaju, np. woda.

Atom Atom Cząsteczka

Roztwór - mieszanina jednorodna dwóch lub więcej substancji, w której nie można rozróżnić składników bez użycia przyrządu optycznego.

Dyfuzja - samorzutne przemieszczanie się cząsteczek danej substancji z obszaru o dużej koncentracji do obszarów o małej koncentracji.

Monday, November 23, 2015

Trochę na południu, czyli w Tainanie

Tajwan - niby mała wyspa, ma zaledwie 400km długości, a jednak różnice między północą a południem są bardzo wyraźne. Inny klimat, inne jedzenie, przyroda, architektura, a także język i kultura poruszania się po drogach. Południe Tajwanu równie dobrze mogłoby być innym azjatyckim krajem.

Tydzień temu mieliśmy okazję przejechać się do Tainanu, miasta oddalonego od Taipei o zaledwie 300km i trochę po nim pochodzić.
Pierwsze co nas uderzyło, to oczywiście temperatura powietrza, w Tainanie było o ok. 8 stopni cieplej niż w Taipei.
Druga rzecz to brak miejsca do zaparkowania - nie było ani naziemnych ani podziemnych parkingów, nawet miejsc parkingowych na ulicy. Wszyscy parkowali na chodnikach prawie wjeżdzając samochodem do domu.
Trzecia obserwacja - wszelkie napoje (herbaty, soki, kawy) były dwa razy większe niż na północy. Można było np kupić napój w herbaciarni w olbrzymiej jednolitrowej butli. Taki sam napój sprzedają w Taipei w kubkach półlitrowych.
Czwarta obserwacja - nikt nie chodzi po chodnikach. Dlaczego? Odpowiedź znajdziecie w moim wcześniejszym wpisie.
I jeszcze jedno - nikt nie zwraca uwagi na przepisy ruchu drogowego.

Tainan jest jednak bardzo ciekawym miastem o wielowiekowej historii. W latach 1683-1887 był stolicą Tajwanu. Można tam znaleźć wiele zabytkowych świątyń, jak i fort wybudowany przez Holendrów w XVII wieku. Zachował się również holenderski zamek-forteca Zeelandia. 
W Tainanie jest też kilka bardzo interesujących i nowoczesnych muzeów - Narodowe Muzeum Litereatury Tajwańskiej, Narodowe Muzeum Historii Tajwanu i Muzeum Sztuk Pięknych i Historii Naturalnej Chimei. Tym razem wybraliśmy się tylko do jednego z tych muzeów - Muzeum Literatury Tajwańskiej. Wizycie w tym muzeum poświęcę jednak inny wpis.

Na zakończenie kilka zdjęć z jednej z wielu świątyń, w której trafiliśmy akurat na jej święto, a co za tym idzie na bardzo głośne i kolorowe występy.
Jest to świątynia taoistyczna Tiangong 天壇天公廟 z połowy XIX wieku. Czci się w niej najważniejsze bóstwo taoizmu, Nefrytowego Cesarza. 










Tuż za świątynią znajduje się inna bardzo interesująca i historyczna budowla, Yingliaoli 鷹料理. Jest to budynek w stylu japońskim położony w małym ogrodzie. Budynek przez wiele lat byl w ruinie i dopiero w 2013 roku został odremontowany. 








Mam nadzieję, że wkrótce ponownie odwiedzimy Tainan by dalej poznawać historię Tajwanu.

Thursday, November 19, 2015

Kolejne jesienne urodziny

W zeszłym tygodniu 13-te urodziny obchodził Jaś. Znowu trudno uwierzyć, że jest już taki ... stary. No cóż ... czas mija nieubłaganie.

Jaś myślał o swoich urodzinach na długo przed nimi. Zastanawiał się kogo zaprosić, czy gdzieś pójść, czy też bawić się w domu. Pomysł imprezy w domu szybko odpadł, bo po pierwsze - nie mieliśmy wolnego weekendu w okolicach urodzin, po drugie - miałam już dosyć gości przewijających się przez nasz dom w ciągu ostatnich tygodni, po trzecie - ilość osób, które by przyszły mnie przerażała (po dodaniu rodzeństwa i rodziców kolegów i koleżanek wyszło ok. 25-30 osób!). 

Po sprawdzeniu w kalendarzu okazało się, że urodziny Jasia przypadają we wtorek, a więc w jedyny dzień kiedy ma on cały dzień lekcje poza domem. We wtorki rano ma programowanie, a po południu "science" z innymi homeschoolersami. Po uzgodnieniu z nauczycielem od programowania zdecydowaliśmy, że urodziny będą obchodzone we wtorek rano. 

Teraz pytanie: gdzie?
Padały pomysły paintball, go-kartów i laser-tag. Okazało się, że Jasiowi najbardziej podoba się laser-tag. W dodatku mają zniżkę na poranną zabawę, a i lokalizacja w centrum miasta, blisko metra wszystkim pasowała. 

Jaś zaprosił wszystkich (starszych) kolegów i koleżanki, z którymi ma (lub miał) science class, czyli około 10 osób. Po dwugodzinnej zabawie w laser-tag kilkoma samochodami przemieściliśmy się na miejsce popołudniowych zajęć i tam rozdałam dzieciom lunchboxy z kanapkami. Tam także Jaś zdmuchnął świeczki na torcie. 

Wydaje mi się, że urodziny się udały. Wszyscy dobrze się bawili. Ja się nie napracowałam. Jaś dostał super prezenty :-) 
Był tylko jeden minus - zabrakło Wiki, koleżanki Jasia, która chodzi do szkoły i Tima, który musiał iść do pracy.








Tuesday, November 17, 2015

Zegar DIY

Ania już od jakiegoś czasu jest bardzo zainteresowana zegarami. Pełne godziny już dawno nauczyła się odczytywać. Wpół do jakiejś godziny dopiero niedawno. (Oczywiście piszę tu o zegarze analogowym, a nie elektronicznym). 
Teraz czas na naukę dokładniejszego odczytywania godzin i minut. A jak najlepiej za to się zabrać? Samu zrobić zegar!

Co będzie nam potrzebne?
- papierowy talerz (dość gruby)
- okrągłe naklejki
- naklejki z małymi cyframi (lub sami piszemy cyfry)
- gruby papier do wycięcia wskazówek
- coś do pisania
- nożyczki
- pineska + plastelina


Zanim przystąpimy z dzieckiem do pracy powinniśmy wyciąć wskazówki zegara - jedną dłuższą i chudszą, drugą krótszą i grubszą.

Następnie przypominamy dziecku jak wygląda prawdziwy zegar analogowy i tłumaczymy dziecku co poszczególne kreseczki oznaczają i dlaczego niektóre zegary mają trzy wskazówki. 

Zaznaczamy ołówkiem miejsca gdzie mają być przyklejone kółeczka oznaczające kwadranse. a także miejsca na 5, 10, 20, 25 ... 55 minut. My użyłyśmy dwóch różnych kolorów kółeczek.
Przyczepiamy również za pomocą pineski i plasteliny wskazówki zegara:




Na obrzeżu zegara dodajemy godziny (można napisać lub użyć naklejek), a na małych kółeczkach dopisujemy minuty. 


I nasz zegar juz gotowy!



Monday, November 16, 2015

Tajwańskie chodniki na zdjęciach

Tydzień temu pisałam o rzeczach, do których ... moje wychowane na Tajwanie dzieci nie mogą się przyzwyczaić na wyspie. Wspominałam m.in. o sytuacji na chodnikach. Moje dzieci to zauważają, ja raczej nie, bo ... ja przemieszczam się wszędzie samochodem, a one komunikacją miejską i per pedes.
W miniony weekend odwiedziliśmy miasto Tainan na południu wyspy i trochę pochodziliśmy tam po ulicach. 
I co? Otóż zobaczcie sami:


Nie dość, że na chodniku postawili budkę, z której sprzedaje się orzeszki arekowe, to w poprzek chodnika zaparkowane są skutery, a kilka metrów dalej stoi ... płot.

Sklep również potrafi zająć większą część chodnika.

Stoisko z owocami i warzywami zajmuje jeszcze więcej miejsca.

A oto restauracyjka na chodniku.



I oczywiście chodnik jest najlepszym miejscem do parkowania samochodów.

A tu nie tylko samochód, ale i wielki stopień do pokonania dla małych nóżek.

W Tainanie chodniki są dość szerokie, więc zrobiono ścieżki rowerowe. Super, prawda? Ale ... trochę trudno poruszać się na rowerze po ścieżce, na której nie dość, że parkują skutery, to jeszcze ktoś postawił mnóstwo doniczek z roślinkami.

Zdjęcie nieostre, ale głupio mi było pstrykać zdjęcia zaglądając komuś do domu. Już o tym wcześniej pisałam - niektórzy parkują samochody po prostu w domu. Obok pan je przy stole obiad.

A więc tak wyglądają tajwańskie chodniki - jak widać nie są przystosowane dla osób niepełnosprawnych, starszych czy też wózków dziecięcych. Najlepiej więc ... albo poruszać się wszędzie skuterem albo ... nie wychodzić z domu ...

Dissolving eggshell

Another egg experiment took us a week to complete. That's how long we had to wait to see the results.



How can we make an eggshell on an unboiled egg disappear and the egg bouncy?
Simply place the whole egg with uncracked shell in vinegar and let it sit in it for a few days.



This is how the egg looked like after one week:



And here is a one minute long clip from our experiment:



In the clip I say that this brown stuff is the leftover eggshell, but it's actually the membrane that's between the egg and the shell. Thanks to that membrane which did not dissolve, the egg still holds it shape (until Jaś bounces it too many times).

What has happened?
The vinegar contains acetic acid (kwas octowy) which reacts with the calcium carbonate (węglan wapnia) that the eggshell is made of. The acid simply breaks the calcium carbonate into calcium and carbonate. The calcium ions float freely in the vinegar and the carbonate goes to make carbon dioxide which shows as bubbles on the egg.



Wednesday, November 11, 2015

About homeschooling on Taiwanese TV

Few weeks ago my husband and I were invited to an English language TV talk show, Taiwan Outlook, to talk about homeschooling. 
I must admit I was not enthusiastic or even slightly interested in showing my face on TV. I really don't like appearing on TV, it's just too stressful for me. But ... I got convinced (by my husband and the producer) to take part in that program. And so it is: 



Sunday, November 8, 2015

Do (prawie) wszystkiego można się przyzwyczaić

Dzisiejszy wpis powstał w ramach jesiennego projektu
Klubu Polek na Obczyźnie.

Miałam napisać o rzeczach, do których nie mogę się przyzwyczaić na Tajwanie. Zastanawiając się o czym napisać nic nie przychodziło mi do głowy, bo chyba już do wszystkiego się przyzwyczaiłam (tak mi się przynajmniej wydawało). Spytałam się więc Zosi i Jasia o ich opinię. I ku mojemu zdumieniu zaczęli wymieniać mi mnóstwo rzeczy, które denerwują ich na Tajwanie i do których oni (choć spędzili tu większość swojego życia) nie mogą sie przyzwyczaić. No coż ... sporządziłam listę tych rzeczy i rzeczywiście są one denerwujące, ale ... ja już do nich przywykłam i przeważnie ich nie zauważam.
Tak więc moje polsko-tajwańskie dzieci nie mogą przywyknąć do następujących rzeczy:

Bałagan na drogach i ulicach
Na Tajwanie jest mnóstwo samochodów, a jeszcze więcej skuterów. Nie wszyscy jednak postępują zgodnie z przepisami ruchu drogowego. Na północy Tajwanu, gdzie leży stolica Tajwanu, Tajpej, to jeszcze pół biedy, ale im dalej na południe tym większa swoboda i bałagan na drogach. Często zdarza się skręcanie w lewo z prawego pasa, przejżdżanie na czerwonym czy jazda pod prąd. Na szczęście Tajwańczycy jeżdżą w miarę wolno (nawet swoimi wypasionymi Jaguarami i Porche), więc poważnych wypadków jest niewiele, najwyżej jakieś obtarcia lub niewinne stłuczki. Ja jednak staram się mieć oczy dookoła głowy i przestrzegać wszelkich przepisów.

Sytuacja na chodnikach
Chodniki, jeśli w ogóle są, często zamieniają się w parkingi dla skuterów. Nierzadko Tajwańczycy parkują swoje auto na parterze swojego domu ... w dużym pokoju. By to zrobić muszą przejechać przez chodnik oczywiście.
Poza tym chodnik przed każdym domem jest innej wysokości, tak więc nie sposób jechać po chodniku wózkiem z dzieckiem lub wózkiem inwalidzkim.
Często chodnik jest też przedłużeniem restauracji, czyli są na nim stoliki i krzesła i tłum jedzących ludzi. A sprzedawcy wystawiają swoje dobra na sprzedaż ze sklepu na chodnik.


sidewalk.001
(Źródło: http://twstreetcorner.org/)

Brzydota starszych części miast i miasteczek
Kable, gdzie się nie obejrzysz, tam wiszą kable - dyndają w poprzek ulicy, między domami, pną się po fasadzie budynku, zwisają ze słupów. Po prostu jeden wielki bałagan!
Kraty w oknach, na balkonach - wyobraźcie sobie kraty na 10 piętrze! Po co? Spiderman się tam wdrapie? Te kraty są prawdziwym przekleństwem, stwarzają olbrzymie zagrożenie dla mieszkańców, bo w razie pożaru nie sposób pomóc uwięzionym w środku ludziom.
Wszelkie dobudówki na dachach - właściwie każdy budynek wybudowany ponad 15-20 lat temu ma coś dziwnego wyrastającego na dachu, Często jest to po prostu nielegalna dobudówka z blachy (mieszkałam w takiej przez rok w czasie studiów). Szpeci to budynek przeraźliwie.

Brud i śmieci
Na Tajwanie trudno natknąć się na kosze na śmieci na ulicy czy w parkach. A więc jeśli chce się wyrzucić np chusteczkę, czy papierek, to po prostu nie ma gdzie. Oczywiście dobrze wychowany człowiek wkłada papierek do kieszeni czy torby i wyrzuca, gdy takowy kosz na śmieci znajdzie. Nie wszyscy jednak lubią nosić śmieci w kieszeni.
A dlaczego nie ma koszy na ulicy? Przyczyna jest prosta - mieszkańcy Tajwanu muszą wyrzucać śmieci prosto do śmieciarek, które przejeżdżają ulicami miast i miasteczek raz dziennie o wyznaczonej godzinie. Wtedy to wszyscy ludzie wylegają z domów, biur, restauracji, sklepów i wrzucają torby ze śmieciami prosto do śmieciarek. Gdyby w mieście porozstawiano kosze na śmieci, to ludzie zostawialiby tam swoje domowe torby ze śmieciami. Logiczne, prawda?
Ponadto sporo część męskiej populacji Tajwanu żuje owoce palmy betelowej z obrzydliwą czerwoną pobudzającą pastą. Żują te orzeszki, a później plują czerwonym świństwem, któe wygląda jak krew, gdzie popadnie. Obrzydlistwo.
No i wszechobecne karaluchy i inne robaki, do tego nie tylko dzieci nie mogą się przyzwyczaić, ale ja również. Karaluchy są olbrzymie, latające - ble!


(Źródło: http://www.ettoday.net/)

Bezpańskie psy
Do widoku biednych, wychudzonych i schorowanych psów nigdy się nie przyzwyczaję. Jest to nieludzkie wyrzucać psy z domu jak tylko wyrosną z wieku szczenięcego i już nie są "cute". Młode Tajwanki kochają pieski, takie zabawkowe, co to można je ubrać, włożyć do wózeczka lub nosić w torebce. Jak to widzę, to się we mnie gotuje! Wyperfumowane pudelki w bucikach z jednej strony, a z drugiej mnóstwo bezpańskich psów szwędających się po drogach. Bardzo smutny to widok.


(źródło - Internet)

Szkoła
Czy możecie sobie wyobrazić, że większość nastolatków chodzi do szkoły 7 dni w tygodniu? Tak, w soboty i niedziele też. Wakacje i ferie też spędzają w murach szkolnych. Fajnie, co nie? Nie oznacza to jednak, że młodzież jest tu mądrzejsza czy też że posiada większą wiedzę ... o nie! Oni po prostu wkuwają wszystko na pamięć i uczą się jak pisać testy.
Ponieważ nie chcemy by nasze dzieci uczyły się w ten sposób, nie wysyłamy ich do szkoły - uczymy je sami. Homeschooling rules!

Proszę zajrzyjcie na blogi moich koleżanek z Klubu Polek by dowiedzieć się do czego one nie mogą się przyzwyczaić w krajach zamieszkania. W zeszłym tygodniu można m.in. poczytać o UK, USA, RPA, Niemcach, Irlandii i Islandii. Zapraszam TUTAJ.

Jesienny projekt jest dedykowany akcji "AUTOSTOPEM DLA HOSPICJUM". Przemek Skokowski wyruszył autostopem z Gdańska na Antarktydę Celem tej wyprawy jest zebranie 100 tys. zł. na Fundusz Dzieci Osieroconych oraz na rzecz dzieci z Domowego Hospicjum dla dzieci im. ks. E. Dutkiewicza SAC w Gdańsku. Na chwilę obecną brakuje 33 tys. zł. Jeśli podoba Ci się te nprojekt, to prosimy o wsparcie akcji dowolną kwotą.
Więcej na:  https://www.siepomaga.pl/r/autostopemdlahospicjum