Thursday, October 29, 2015

Silver egg experiment

Few weeks ago we found a new book in our mailbox. It's a book full of science experiments that one can easily try at home. Because the experiments are really simple and everything is shown and explained clearly, I decided to let Jaś take over the preparations and the experimenting.

As the first experiment he chose making a SILVER EGG.


We have to prepare an egg, a burning candle, a jug with water and tongs to hold the egg.


Holding the egg between the tongs place it above the candle flame to make it all covered with black "soot".





After making the whole egg black place it carefully in a jug of water and observe the colors.




As you can see the egg in some places seems to have turned silver! 
Cool!


Why has it happened? 

If the egg is completely covered in soot, the carbon in the soot repels water and holds a pocket of air between the egg and soot. This will make the egg look silver.

Monday, October 26, 2015

Gra Travel the World

Wczoraj wyciągnęliśmy dawno zapomnianą grę "Travel the World" wydaną w UK przez Early Learning Centre (ELC). Jest to gra dla dzieci powyżej 4-5 roku życia, czyli w sam raz dla Ani. Planszą jest mapa świata z zaznaczonymi niektórymi państwami. Poza tym w skład gry wchodzą dwa rodzaje kart - karty państw i karty stolic/miast.


W zależności od wieku dziecka i czasu jaki chcemy poświęcić na grę, rozdajemy graczom (2-4 graczy) 3 do 6 kart. Młodsze dzieci dostają karty państw, a starsze (i dorośli) karty stolic/miast. 
Nie oglądając swoich kart wyciągamy jedną i stawiamy pionek na państwie odpowiadającym państwu lub jego stolicy z karty. Naszym zadaniem jest odwiedzenie wszystkich krajów, których karty mamy. 


Podróż możemy odbyć po lądzie samochodem lub autobusem, statkiem po morzu lub samolotem bądź helikopterem. Środek transportu jest wybierany przez zakręcenie strzałką na specjalnym kole. Po wyborze środka transportu kręcimy strzałką ponownie by dowiedzieć się ile odcinków możemy się przemieścić. Może się zdażyć, że nie będziemy mogli nigdzie się ruszyć, bo nie będziemy mieli odpowiedniego środka transportu, wtedy tracimy ruch.



Grę wygrywa ten, kto pierwszy odwiedzi wszystkie państwa z wylosowanych przez siebie kart.

Oczywiście zasady gry można dowolnie zmieniać :-) 

Miłej zabawy!

Sunday, October 25, 2015

Panna Zofia ma już 18 lat!



Dwa tygodnie temu obchodziliśmy urodziny najstarszej naszej pociechy, Zośki.
Dziewczę skończyło 18 lat. Nie wiem kiedy i jak ten czas minął. Zestarzała nam się córka.


 

Z takiego bobasa wyrosła taka modelka:


A jak Zosia wyglądała w czasie tych ... kilku lat dzielących jedno zdjęcie od drugiego? 
Oglądnijcie sami:



Początki "kariery" modelki:


Out and about i w domu:




Jako Krakowianka i w dniu Pierwszej Komunii Świętej:




Growing up:




Początki "kariery" łyżwiarskiej:




I jej ... zakończenie:




Śnieg + narty = żywioł Zosi





W TV i na scenie:





Cała Zosia:



I taka jest moja Zośka - kochana, mądra, śmieszna, niezależna, roześmiana, mająca swoje zdanie, wyluzowana, śliczna, wysportowana ... 
Dzięki Ci Zosiu za to, że ... jesteś!

Friday, October 23, 2015

Zwierzęta - karty trzyczęściowe Montessori

Ciągle staram się rozwijać słownictwo Ani we wszystkich trzech językach - po chińsku, angielsku i po polsku. Poza oczywistymi sposobami, jak zwykła rozmowa i czytanie w trzech językach, wykorzystuję w tym celu również trzyczęściowe karty Montessori. Zestawów kart mam mnóstwo - od typowo montessoriańskich, jak budowa kwiatka, czy też konia, przez budowę wulkanu do kart bardziej tematycznych, wzbogacających słownictwo - warzywa, zwierzęta itp.

Kilka miesięcy temu znalazłam na blogu  1plus1plus1equals1  trzyczęściowe karty zwierząt występujących w książeczce "Brown Bear, Brown Bear". Książeczka ta była swego czasu ulubioną lekturą Ani, znała już ją na pamięć. 

Po wydrukowaniu, zlaminowaniu i wycięciu kart, materiał był gotowy do użycia. Ania od razu zabrała się do roboty:


Nazwy wszystkich zwierząt przedstawionych na rysunkach nie sprawiają jej problemów, zna je we wszystich trzech językach. Jednak układając karteczki z podpisami uczy się czytać (proszę by odczytywała podpisy na głos), a także pisowni tych wyrazów.




Następnym razem podniosę Ani poprzeczkę i będzie musiała dopasować podpisy do kartek bez patrzenia ... na kartkę z podpisami.
A jakich kart trzyczęściowych Wy używacie?

Thursday, October 22, 2015

Metale i niemetale - Chemia 5

Trochę zaniedbaliśmy lekcje fizyki i chemii, nie z powodu braku zainteresowania, a jedynie braku czasu. 

Dwie ostatnie lekcje były o metalach i niemetalach. Oto notatki Jasia:

WŁAŚCIWOŚCI METALI:

PODOBIEŃSTWA:
  • stały stan skupienia (wyjątek: rtęć - ciecz)
  • barwa srebrzystobiała lub srebrzystoszara (wyjątki: złoto i miedź)
  • połysk metaliczny
  • kowalność i ciągliwość
  • dobre przewodnictwo cieplne i elektryczne

RÓŻNICE
  • twardość
  • temperatura topnienia
  • gęstość (za metale lekkie uważa się te, których gęstość jest mniejsza od 5 g/cm, np.:Na i Al; metale ciężkie to te, których gęstość jest większa od 5 g/cm, np.: Fe i Pb)
  • aktywność chemiczna




STOPY METALI - mieszaniny jednorodne metali
  • Stal = żelazo + węgiel
  • Stop Wooda = bizmut + cyna + kadm + ołów
  • Amalgamat = złota + rtęć
  • Mosiądz = miedź + cynk
  • Brąz = miedź + cyna
  • Duraluminium = glin + miedź + mangan + magnez + krzem

Wednesday, October 21, 2015

Trójjęzyczny kalendarz dla malucha

Dzisiaj podzielę się z Wami moim pomysłem na trójjęzyczny kalendarz.
Do tej pory używałam z Anią ściennego kalendarza miesięcznego, na którym co miesiąc wypisywałam dni i i zajęcia, które Ania miała danego dnia. Kalendarz ten wyglądał następująco:



Każdego dnia Ania skreślała datę dnia poprzedniego.

Już od dawna zbierałam się by zrobić Ani inny kalendarz. Przeglądałam różne strony internetowe i znajdowałam super-ekstra-fajne kalendarze, ale ... były one zbyt rozbudowane (zawierały literę/cyfrę/kolor/kształt tygodnia, słówko dnia itp) i ... jednojęzyczne. Jak Wam wiadomo u nas w domu używa się na codzień trzech języków - polskiego, angielskiego i chińskiego.

Tak więc nasz kalendarz jest trójjęzyczny - nazwy pór roku, miesięcy i dni tygodnia są napisane zarówno po polsku, jak i po angielsku i chińsku. 

Postanowiłam, że nasz nowy kalendarz będzie uczył pór roku (zauważyłam, że Ania ma z tym problemy). Tak więc na dużej tablicy korkowej pod nazwą pory roku (w trzech językach) umieściłam nazwy trzech miesięcy odpowiadających tej porze roku. Poniżej jest miejsce na dzień miesiąca i dni tygodnia. Planuję jeszcze przygotować karteczki przedstawiające różne zajęcia, które Ania ma poza domem (tenis, muzyka, plastyka...).




Codziennie rano, po śniadaniu, gdy zaczynamy lekcje, Ania pierwsze co robi, to przekłada kartki z dniem miesiąca i nazwą dnia tygodnia. 
(Obok kalendarza znajdują się również chińskie znaki, których się obecnie uczy).




Ania uczy się równocześnie wszystkich trzech języków i nie ma z tym najmniejszych problemów. Ma pięć lat i rozróżnia języki bezbłędnie, wie w którym języku należy rozmawiać ze mną, a w któym z tatą czy też z angielskojęzycznymi znajomymi. Wydedukowała, że z rodzeństwem może rozmawiać, w którym języku na w danej chwili ochotę. 

Monday, October 19, 2015

Life cycle of a butterfly game

Few weeks ago I asked Jaś to make a game on Scratch for Ania. It was supposed to be a game about the life cycle of a butterfly.

It took Jaś many hours over a few weekends to create this game, but I am really happy with the result. 

Go ahead and try it yourself!

To start click on the green flag and press space-bar.
First you need to find a right leaf, then the right egg and when the caterpillar emerges from that egg, it has to start eating and eating and eating. Eating makes the caterpillar grow bigger and bigger. When it's large enough it will turn into a cocoon and then into a butterfly. 
To play again click on the red "stop" sign and press space-bar.

Sunday, October 18, 2015

Chrzest Ani

Chrzest był planowany od dawna, od prawie roku.
Ciągle jednak był przekładany. Pamiętam jak moja Mama na wiadomość o planowanym na Wielkanoc Chrzcie, powiedziała mi nawet, że ponieważ Tata lepiej się czuje i będzie mógł sam zostać w Warszawie, to ona postara się przylecieć do nas na tę uroczystość.
Tak się jednak nie stało.
Wkrótce potem Taty zdrowie gwałtownie się pogorszyło. Zamiast Mama na Tajwan, to ja leciałam do Polski. Niestety Tata odszedł.
Chrzest musiał poczekać.

Czekaliśmy całe lato aż księża wrócą z wojaży. I w końcu udało nam się ustalić datę Chrztu 17 października.

Chrzest odbył się w kaplicy kościoła Św. Trójcy w Dapinglin, w New Taipei City na Tajwanie. Była to niezapomniana uroczystość. Jestem niezmiernie wdzięczna Księdzu G., który ją pięknie poprowadził. Ksiądz G. jest, jak się śmiejemy, węgierskim Polakiem. Mówi po polsku jak rodowity Polak.

Rodzicami chrzestnymi zostali Zosia i Ksiądz Leszek.

Księdza Leszka znam już 20 lat. Jest to pierwszy polski ksiądz, którego poznałam na Tajwanie, gdy przyjechałam tu wieki temu na stypendium. Ksiądz Leszek jest obecnie prorektorem Katolickiego Uniwersytetu Fujen.

Bardzo dziękuję wszystkim, którzy razem z nami wzięli udział w tej specjalnej uroczystości. Ania również dziękuje za prezenty :-)

Zapraszam do obejrzenia zdjęć z wczorajszej uroczystości:

Click to play this Smilebox slideshow


Wednesday, October 14, 2015

Znowu ktoś wyjeżdża ...

Nie lubię!
Nie lubię jak ktoś wyjeżdża.
Nawet bardzo tego nie lubię, a niestety od lat tak się dzieje, że albo ktoś wyjeżdża albo ja wyjeżdżam.

Niby tym razem nie powinnam się przejmować i smucić, bo nie jest to nikt bliski, nie jest to koleżanka, z którą bym często rozmawiała ani ktoś z kim często się spotykałam. A jednak ...

Znamy się 14 lat, to kawał czasu. R. była najpierw przez kilka lat nauczycielką muzyki malutkiego Jasia, a teraz od dwóch lat uczy muzyki i rytmiki Anię. Ma córeczkę kilka dni starszą od Ani. Dwie dziewczynki również się zaprzyjaźniły.
R. wyjeżdża. Będzie uczyć muzyki po drugiej stronie Cieśniny, w Chinach. Inne dzieci będą miały to szczęście, że R. będzie ich nauczycielką. Dla nas jest to jednak strata, strata wspaniałej nauczycielki i mojej koleżanki.

Wyjazdy, rozstania chyba nigdy się do nich nie przyzwyczaję. Tyle znajomości, tylu wspaniałych ludzi poznanych przez lata. Jednak wszystkie te znajomości są jedynie tymczasowe. Już wiele lat temu, chyba jeszcze w UK, zdałam sobie sprawę z tego, że nie ma sensu nawiązywać bliższych znajomości, przyjaźni. Zawsze ktoś prędzej czy później wyjedzie, albo ja albo ta druga osoba. I znowu będzie się szukać nowych znajomości, tracić czas na poznawanie nowych ludzi. A w sercu na zawsze pozostanie wyrwa po starej znajomości. Tych wyrw jest coraz więcej i one się już nie zasklepiają.

Teraz niby jest łatwiej utrzymywać kontakt ze znajomymi - e-mail, Skype, FB, Line... Ale to nie to samo. Ja lubię usiąść i pogadać twarzą w twarz, a nie przez komputer. To po prostu nie jest to samo!

Tak więc moje drogie koleżanki, które kiedyś byłyście blisko, a teraz jesteście daleko pamiętajcie, że ja o Was pamiętam, o Was myślę i za Wami tęsknię ...

Karolina, Carine, Agnieszka, Dorota, Matylda, Ania, Ewa, Kasia, Magda, Marysia, Lisa, Monika, Bogusia, Beata, Silja, Gosia i wiele wiele innych dziewczyn ... - tęsknię za Wami!




Monday, October 12, 2015

Krótka sesja zdjęciowa - Quick photoshoot

W którąś niedzielę września poprosiłam Zosię by zrobiła dzieciom i mi krótką sesję zdjęciową. Zawsze mamy problem z rodzinnymi zdjęciami lub czy też z porządnymi zdjęciami dzieci. Niestety ta sesja również nie obejmuje wszystkich członków naszej rodzinki, Tim nie wziął w niej udziału, a szkoda.










To tylko niektóre zdjęcia, te śmieszniejsze. Cała nasza czwórka świetnie się bawiła. A z nami bawiła się również moja koleżanka Małgosia i jej córka, Wiktoria :-) 

Friday, October 9, 2015

Jesienne obserwacje - nasiona

Za oknem tajwańska niby-jesień.
Dni są niby-krótsze - o jakieś 10 minut.
Jest niby-chłodniej – zamiast 36C w ciągu dnia, jest 32C. To jednak wystarczy byśmy nie musieli włączać klimatyzacji w domu. Wieczorem temperatura spada nawet do 22C!
Trawa niby wolniej rośnie, więc ogrodnicy przestali ją kosić i sięga kolan.
Drzewa dzikiej wiśni przed naszym domem straciły liście, nie wiem czy to z powodu tajfunu czy też jesieni.
Zamknięto odkryty basen – bo jest przecież za zimno.
I to chyba wszystkie niby-zmiany związane z tajwańską niby-jesienią.

W domu kontynuuję z Anią rozmowy, prace plastyczne i spacery związane z tą porą roku.

W tym tygodniu uczyłyśmy się o nasionach i owocach.

Najpierw przeczytałam Ani (a właściwie z Anią, bo ona rwie się do czytania nawet po chińsku) dwie książeczki o roślinach i ich nasionach:



Następnie pokazałam jej skarby ukryte w przepastnej szufladzie. Skarby, które przez lata były zbierane przeze mnie, Zosię i Jasia – kawałki kory w różnych drzew, mchy, wysuszone nasiona i owoce z drzew i krzewów, owady, kamienie, muszelki i oczywiście szyszki. Tyle skarbów! 



Ania chciała obejrzeć wszystko, jednak tym razem skoncentrowałyśmy się na nasionach.

Pierwszym zadaniem Ani było rozdzielenie nasion i owoców w odpowiednie przegródki pudełka. Niektóre nasionka były bardzo malutkie, ale i z takimi Ania dała sobie radę:



Po tej wytężonej pracy nadszedł czas na spacer po naszym osiedlu. Powiecie, że spacer po osiedlu, to przecież nic ciekawego. A jednak … nasze osiedle jest położone w górach, poza miastem, w jego granicach mamy gęsty las tropikalny, strumień i wodospad. Wszędzie jest mnóstwo owadów, ślimaków, jaszczurek i pająków, zdarzają się również węże i małpy.
 



Wróćmy jednak do nasionek i owoców. W czasie spaceru zebrałyśmy następujące okazy:


Po powrocie do domu zrobiłam miejsce na parapecie w naszej klasie by pięknie wyeksponować wszystkie nasze znalezliska (te stare i te nowe):



Na koniec Ania wybrała te "skarby", które chciała narysować: